Rozmowy
34/2020 (1308) 2020-08-19
O sytuacji na Białorusi i działaniach podejmowanych przez polski rząd mówi Arkadiusz Mularczyk, członek komisji spraw zagranicznych Sejmu RP.

Białorusini, którzy mieszkają w Polsce, wprost mówią, że wybory w ich kraju nigdy nie były wolne, jednak tym razem stanowczo powiedzieli: dość. Dlaczego?

Myślę, że cierpliwość każdego społeczeństwa ma granice. Białorusini są społeczeństwem, które dużo podróżuje po Europie, świecie, spora część pracuje i mieszka w Polsce. Mają więc możliwości porównania, jak funkcjonuje demokracja w innych krajach, a jak w Rosji. Chyba została przekroczona taka masa krytyczna, a punktem zwrotnym stały się ostatnie wybory, kiedy większość społeczeństwa twierdziła, że głosuje na kandydatkę opozycyjną i została zaskoczona wynikiem takim, jak w poprzednich wyborach, czyli miażdżącą przewagą Łukaszenki. Fakt, że władza fałszuje wybory, przelał szalę goryczy, co skutkuje masowymi protestami.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Rozmowa z Katarzyną Marciniak-Paprocką, pełnomocnikiem prezydenta miasta Siedlce ds. rozwiązywania problemów uzależnień.

Każdemu rodzicowi zależy na tym, żeby wychować swoje dziecko na dobrego, mądrego człowieka. Chyba jak nigdy dotąd mamy dzisiaj poczucie, że sprawy wpływu na nasze pociechy wymykają nam się z rąk, pogłębia się przepaść międzypokoleniowa, przestajemy nawet rozumieć, o czym mówią. To naturalny bieg rzeczy?

Współcześnie wychowanie nie jest proste ze względu na dużo silniejszy wpływ mediów i grupy rówieśniczej niż jeszcze 20 lat temu, gdy prym wiedli rodzice i szkoła wspierana przez Kościół. Nasze pociechy rzeczywiście oddalają się od nas, ale nie jest to kwestia przepaści międzypokoleniowej, a tego, że poświęcamy im coraz mniej uwagi. Z moich rozmów z gimnazjalistami wynika, że oni wcale nie chcą spędzać z rodzicami mniej czasu niż wtedy, gdy mieli sześć lat, tylko nie potrafią o tym powiedzieć.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Rozmowa z Agatą Puścikowską, dziennikarka, felietonistką, autorką książek.

Po wojnie nie wolno było mówić o powstaniu. Oni sami nie ujawniali się, bo groziły im represje. Podobnie siostry. Musiały walczyć o byt, a komuna nie umilała im życia: były przecież inwigilowane, zabierano im domy. Opisane przeze mnie wojenne bohaterstwo zostało sowicie „nagrodzone” przez władze PRL: siostry były okradane z ich mienia. Tym bardziej wolały milczeć. Mijały lata, siostry bohaterki umierały. A nawet jeśli żyły, nie chwaliły się swoimi dokonaniami: robiły wielkie rzeczy dla Polski, nie dla rozgłosu. Na szczęście wiele zgromadzeń zadbało, by ich wspomnienia zostały spisane i zachowane. Część klasztorów ma wręcz ogromne archiwa, np. urszulanki szare czy szarytki. W latach 90 zaczęliśmy mówić o powstańcach, żołnierzach i żołnierkach. Potem mówiliśmy o kapelanach. Teraz przyszedł czas, by mówić o siostrach w powstaniu i oddać im należny hołd. Moją książkę traktuję jak pomnik dla nich, bo do tej pory nie doczekały się nawet jednego miejsca pamięci, chociaż np. w pierwszej godzinie powstania zginęły cztery sanitariuszki - urszulanki szare. Zostały zabite przez Niemców za ratowanie rannych.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Uroczystości ku czci Wniebowzięcia NMP mimo pandemii zgromadziły wielu czcicieli Matki Bożej. Punktem centralnym była Suma odpustowa celebrowana przez biskupa pomocniczego Grzegorza Suchodolskiego.

Tradycyjnie obchody rozpoczęły się już 14 sierpnia. W programie były m.in. Eucharystia, Różaniec i Apel Maryjny. Najwięcej pielgrzymów przybyło jednak następnego dnia na Sumę. Ojcowie paulini serdecznie witali wszystkich, którzy przybyli do Maryi pieszo (m.in. z Łosic i Makarówki) oraz swoimi samochodami. Bp G. Suchodolski w pierwszej części homilii mówił o potrzebie dialogu. - To nie pandemia stanowi największą przeszkodę w naszych bezpośrednich kontaktach, bo ponad pandemią jest serce, są nasze wzajemne więzi. Jeśli ktoś jest dla nas bliski, jeśli kogoś kochamy, to wtedy, nawet w maseczce, ale idziemy do niego, stajemy przed nim i wylewamy nie tylko swoje łzy, ale i serce, swoją duszę, mówiąc: zobacz, taki jestem dzisiaj, taka niepewność przede mną, oddaję to wszystko tobie. Trzeba nam przyjąć postawę Matki Bożej i wyruszyć w drogę. Ojciec św. Franciszek mówił na ŚDM w Krakowie: „Pora zejść z kanapy, założyć wyczynowe buty i ruszyć w drogę, bo uczeń Chrystusa jest jednocześnie misjonarzem”.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Bp Jan Mazur zapisał się w historii Kościoła i Polski jako gorliwy apostoł, obrońca Bożej prawdy i Krzyża Zbawiciela.

W Płoskiem koło Zamościa - rodzinnej miejscowości śp. bp. Jana Mazura, odsłonięto tablice upamiętniające jego postać i posługę. Całość uroczystości rozpoczęła Msza św. sprawowana z racji wspomnienia patrona parafii - św. Jacka. Po zakończonej Eucharystii nastąpiło przypomnienie sylwetki księdza biskupa. Następnie wszyscy przybyli kapłani wraz z wiernymi udali się przed świątynię, gdzie nastąpiło przecięcie wstęgi i odsłonięcie pamiątkowej tablicy. Błogosławieństwa tablicy dokonał o. Grzegorz Jaroszewski CSsR, który przewodniczył Mszy św. odpustowej i wygłosił homilię. Po odśpiewaniu pieśni „Boże coś Polskę” wszyscy zebrani udali się do domu w którym 100 lat temu (5 czerwca 1920 r.) urodził się Jan Mazur. Obecnie w tym miejscu mieści się Dom dla Osób Starszych. Modlitwę błogosławieństwa odmówił dziekan dekanatu Sitaniec ks. Bolesław Zwolan.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Sierpniowy odpust był okazją nie tylko do uwielbienia Maryi, ale także do refleksji nad Cudem nad Wisłą. Z tej wielkiej bitwy płynie dla nas ogromna nauka i przestroga.

Obchody rozpoczęły się 14 sierpnia. Otworzyła je wieczorna Eucharystia, której przewodniczył bp drohiczyński Piotr Sawczuk. Homilię wygłosił o. Ryszard Szmydki OMI, podsekretarz Kongregacji Ewangelizacji Narodów. Najpierw skupił się na Maryi. - Co Wniebowzięta mówi nam dzisiaj? Przede wszystkim: czekam na was w niebie. Czekam, aż dzieci wrócą do domu. Nasze ziemskie życie, widziane od strony nieba nie jest tułaniem się bez celu, ale pielgrzymką. (…) Niebo jest otwarte, nie jest dalekie. Na jego progu stoi Maryja, która kocha nas, uśmiecha się do nas i troskliwie śpieszy nam z pomocą. Ona mówi do nas: jesteście cenni w oczach Boga. Nie zostaliście stworzeni do drobnych radości tego świata, ale do wielkich radości nieba. (…) Maryja zapewnia także: nie jesteście sierotami. W waszej ziemskiej pielgrzymce jestem blisko każdego z was - mówił o. R. Szmydki. Potem odniósł się do stuletniej obecności oblatów na ziemiach polskich. Ojcowie przybyli do Kodnia w 1927 r. - Tutaj czujemy się jak owi słudzy w Kanie Galilejskiej (…). Tu jesteśmy świadkami wielu cudów przemiany - podkreślał zakonnik.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Gdyby wziąć pod uwagę współczesną wiedzę biologiczną lub też rozważania na temat „wielości płci kulturowych”, przedstawiony w tytule dylemat stałby się bezwartościowy. Jednakże zawarta w nim dychotomia dotyczy czegoś zupełnie innego.

To najbardziej podstawowy dylemat moralny. Kim mam być lub kim chcę być? Wilkiem czy psem? Jedno i drugie stworzenie posiada własną wartość i własne piękno. Najlepiej świadczą o tym nasze emocje, gdy z lubością głaszczemy domowego pupila lub też ze strachem myślimy o ewentualnym spotkaniu z panem leśnych kniei. Obie emocje zawierają znaczną dozę szacunku. A jednak wspomnienie „Ballady pozytywnej” Jacka Kaczmarskiego wyraźnie pokazuje różnicę pomiędzy oboma stworzeniami. To różnica pomiędzy wolnością i zaakceptowaną niewolą. Dylemat pomiędzy szyją bez obroży w permanentnej niepewności swojego losu a akceptacją łańcucha przy budzie z gwarancją pełnej miski. W tyle głowy majaczy pewna myśl, iż być może taki dylemat jest cokolwiek fałszywy, ale codzienność coraz bardziej przekonuje mnie, że zawarta w nim treść - prawdziwa.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Już niebawem miejscowy park w Maciejowicach zmieni swoje oblicze. Władze gminy poinformowały właśnie o zakończeniu etapu polegającego na opracowaniu dokumentacji projektowej.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Nigdy nie byłam na koncercie Ewy Demarczyk, nie słuchałam jej na żywo. A jednak w moim sercu i w mojej głowie zajmowała - i ciągle zajmuje - niezwykle ważne miejsce.

To dla niej dawno temu zrezygnowałam z ważnych zajęć na uczelni, kiedy przez okno tramwaju, w peryferyjnej księgarni dostrzegłam znajomą grafikę. Za ostatnie pieniądze kupiłam wydaną przez radziecką Melodię płytę z piosenkami skomponowanymi przez Zygmunta Koniecznego. To nic, że nie miałam gramofonu. Pamiętałam porzekadło, że kto ma bat, i konia sobie kupi. Przez kolejne dni wypożyczałam na godziny płytę posiadaczom wspomnianego sprzętu, a oni oddawali mi na godziny gramofon. Tym sposobem akademik miał zapewniony koncert Czarnego Anioła. Godzinami też ćwiczyliśmy - zupełnie dziś zapomniane, a i wtedy wychodzące już z użytku - jej przedniojęzykowo-zębowe „l”. Dziewczyny - na wzór pieśniarki - podkreślały oko grubą kreską. Dodać należy, że wizerunek miała Ewa Demarczyk przemyślany: mocny makijaż, czarna, prosta sukienka, oszczędna gestykulacja. I to, co nie do podrobienia, i co tworzy osobowość: mimika, dykcja, głos, interpretacja.
34/2020 (1308) 2020-08-19
Ruszył remont drogi wojewódzkiej 698 i mostu na rzece Toczna. Wkrótce rozpocznie się budowa nowej drogi i mostu w ciągu ul. Myśliwskiej. Mieszkańców przez najbliższe miesiące czekają spore utrudnienia.