Koła gospodyń wiejskich to prawdziwy fenomen. Te, które działają od lat, nadal zaskakują aktywnością, ale powstają też nowe i w niczym nie ustępują tym z tradycjami.
Jednym z młodszych jest KGW z Małaszewicz Małych. Osobom je tworzącym, bo należą do niego i panie, i panowie, a prezesem jest sam sołtys, przyświeca chęć integracji lokalnej społeczności. - Jesteśmy świadomi, że w dzisiejszych czasach trudniej nawiązuje się sąsiedzkie relacje i chcieliśmy temu zapobiec - mówi Marlena Romaniuk z KGW w Małaszewiczach Małych, podkreślając, że głównym założeniem stała się chęć wykorzystania potencjału mieszkańców i dania im przestrzeni do działania czy dzielenia się doświadczeniami i talentami.
Jednym z młodszych jest KGW z Małaszewicz Małych. Osobom je tworzącym, bo należą do niego i panie, i panowie, a prezesem jest sam sołtys, przyświeca chęć integracji lokalnej społeczności. - Jesteśmy świadomi, że w dzisiejszych czasach trudniej nawiązuje się sąsiedzkie relacje i chcieliśmy temu zapobiec - mówi Marlena Romaniuk z KGW w Małaszewiczach Małych, podkreślając, że głównym założeniem stała się chęć wykorzystania potencjału mieszkańców i dania im przestrzeni do działania czy dzielenia się doświadczeniami i talentami.