W sobotni wieczór 15 listopada (dokładnie w trzecią rocznicę eksplozji „ruskiej” rakiety w Przewodowie) wysadzono niewielki fragment torów na linii kolejowej Warszawa - Lublin.
Czytając ten tekst, być może znacie (albo i nie) Państwo ostateczne ustalenia śledczych. Póki co, dostępny jest tylko oficjalny raport, z którego wynika, że dywersji na torach dokonało dwóch ukraińskich najemników szkolonych przez rosyjskie FSB. Panowie, po legalnym przekroczeniu granicy, wysadzili kawałek toru, po czym - zostawiając na miejscu śledczym wiele dowodów, w tym m.in. kawałek przewodu elektrycznego oraz telefon komórkowy, za pomocą którego transmitowali wybuch - przez nikogo nie niepokojeni czmychnęli przez strzeżone przejście graniczne w Terespolu na Białoruś.
Czytając ten tekst, być może znacie (albo i nie) Państwo ostateczne ustalenia śledczych. Póki co, dostępny jest tylko oficjalny raport, z którego wynika, że dywersji na torach dokonało dwóch ukraińskich najemników szkolonych przez rosyjskie FSB. Panowie, po legalnym przekroczeniu granicy, wysadzili kawałek toru, po czym - zostawiając na miejscu śledczym wiele dowodów, w tym m.in. kawałek przewodu elektrycznego oraz telefon komórkowy, za pomocą którego transmitowali wybuch - przez nikogo nie niepokojeni czmychnęli przez strzeżone przejście graniczne w Terespolu na Białoruś.