Kiedy przed dwoma laty, głosami m.in. wrocławskiego Jagodna, uśmiechnięta koalicja wygrywał wybory parlamentarne, wiele środowisk wręcz wyło z zachwytu.
Ba, znaleźli się nawet tacy, co chcieli przenieść Święto Niepodległości z 11 listopada, dnia - jak mówili - kojarzącego się wyłącznie z „faszystami, przemocą i płonącą Warszawą”, na 15 października, „czyli datę wyborów parlamentarnych przywracających nas wolności”. Do kraju zaczęli wracać przedstawiciele elit oraz resortowe dzieci przez lata prześladowani przez PiS-owski „reżim”. W mediach społecznościowych łzami szczęścia zalewały się młode aktywiszcza Ostatniego Pokolenia oraz innych organizacji pozarządowych, poświęcających swój cenny czas na zmobilizowanie jak największej liczby osób dezaprobujących ówczesną antyliberalną władzę.
Ba, znaleźli się nawet tacy, co chcieli przenieść Święto Niepodległości z 11 listopada, dnia - jak mówili - kojarzącego się wyłącznie z „faszystami, przemocą i płonącą Warszawą”, na 15 października, „czyli datę wyborów parlamentarnych przywracających nas wolności”. Do kraju zaczęli wracać przedstawiciele elit oraz resortowe dzieci przez lata prześladowani przez PiS-owski „reżim”. W mediach społecznościowych łzami szczęścia zalewały się młode aktywiszcza Ostatniego Pokolenia oraz innych organizacji pozarządowych, poświęcających swój cenny czas na zmobilizowanie jak największej liczby osób dezaprobujących ówczesną antyliberalną władzę.