Wciąż można dołożyć cegiełkę na odnowienie nagrobka Bronisława Kowalskiego - wieloletniego kierownika szkoły w Przegalinach Dużych.
Aktualności
Wraz z powrotem uczniów do szkół, swoją powakacyjną działalność wznawiają trzy świetlice prowadzone przez Caritas Diecezji Siedleckiej w Siedlcach oraz Parczewie.
„Mistyczka” to poruszająca, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia, która zaprowadziła Alicję Lenczewską do doświadczeń wykraczających poza materialną rzeczywistość. Film trafi do kin 11 września.
Przez 50 lat życia żyła z dala od Pana Jezusa. Była wiernym członkiem partii komunistycznej i cenioną nauczycielką, uwielbiała zagraniczne podróże. Wydawało się, że jej przyszłość została już dawno napisana. Aż do dnia, w którym jedno spotkanie odmieniło wszystko…
Przez 50 lat życia żyła z dala od Pana Jezusa. Była wiernym członkiem partii komunistycznej i cenioną nauczycielką, uwielbiała zagraniczne podróże. Wydawało się, że jej przyszłość została już dawno napisana. Aż do dnia, w którym jedno spotkanie odmieniło wszystko…
Jak to jest z tym 1 września? Budzi w uczniach żal z powodu kończących się wakacji, a radość i ulgę w rodzicach? Może równie mocno niepokoi jednych i drugich perspektywą wyzwań, jakie przyniesie nowy rok szkolny?
O emocje, doświadczenia i dobre rady zapytałem trzy osoby - każdą z inną perspektywą patrzenia na wrześniowy powrót do szkolnej ławki. W minionym roku szkolnym w ponad 20 tys. przedszkoli opiekę znalazło ponad 1,3 mln dzieci. W blisko 14 tys. szkół podstawowych uczyło się 3,3 mln uczniów, a do ponad 7 tys. szkół średnich uczęszczało 1,7 mln młodych - najwięcej do liceów. Liczby te ulegną zmianom w nowym roku - przyjdą nowe klasy, a szkoły średnie właśnie ukończył duży, bo podwójny, rocznik. Nie statystyka jest jednak tematem tego artykułu.
O emocje, doświadczenia i dobre rady zapytałem trzy osoby - każdą z inną perspektywą patrzenia na wrześniowy powrót do szkolnej ławki. W minionym roku szkolnym w ponad 20 tys. przedszkoli opiekę znalazło ponad 1,3 mln dzieci. W blisko 14 tys. szkół podstawowych uczyło się 3,3 mln uczniów, a do ponad 7 tys. szkół średnich uczęszczało 1,7 mln młodych - najwięcej do liceów. Liczby te ulegną zmianom w nowym roku - przyjdą nowe klasy, a szkoły średnie właśnie ukończył duży, bo podwójny, rocznik. Nie statystyka jest jednak tematem tego artykułu.
Siódme przykazanie: nie kradnij - nie dotyczy tylko złodziei. Biblia pokazuje, że można nie ukraść nikomu portfela, a jednocześnie okradać innych z godności, zaufania, nadziei czy uczciwej zapłaty.
Jezus prowadzi nas jeszcze głębiej: największą kradzieżą jest ta, która zaczyna się w sercu i odbiera człowiekowi przyjaźń z Bogiem. Żyjemy w świecie, w którym chciwość bywa „zaradnością”, oszustwo „sprytem”, a wykorzystywanie innych „umiejętnością odnalezienia się w życiu”. Kiedy takie myślenie zapuszcza korzenie w naszym sercu, sumienie przestaje ostrzegać, a my schodzimy z drogi prawdy. Bóg mówi jednak prosto: „Nie kradnij”. Nie odbieraj drugiemu tego, co do niego należy. Jeśli zabrałeś - oddaj.
Jezus prowadzi nas jeszcze głębiej: największą kradzieżą jest ta, która zaczyna się w sercu i odbiera człowiekowi przyjaźń z Bogiem. Żyjemy w świecie, w którym chciwość bywa „zaradnością”, oszustwo „sprytem”, a wykorzystywanie innych „umiejętnością odnalezienia się w życiu”. Kiedy takie myślenie zapuszcza korzenie w naszym sercu, sumienie przestaje ostrzegać, a my schodzimy z drogi prawdy. Bóg mówi jednak prosto: „Nie kradnij”. Nie odbieraj drugiemu tego, co do niego należy. Jeśli zabrałeś - oddaj.
„My z niego wszyscy. On był dla ludzi mego pokolenia i miodem, i mlekiem, i żółcią, i krwią duchową” - pisał po śmierci Mickiewicza jego konkurent do roli wieszcza - Zygmunt Krasiński.
A Cyprian Kamil Norwid, zadając w tym samym czasie retoryczne pytanie: „Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?”, niczym rasowy profeta stawiał go pośród największych tego świata - Sokratesa, Alighieriego, Kolumba, Camoensa, Kościuszki, Napoleona - i przewidywał: „mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie, (…) Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie/ (…) A lać ci będą łzy potęgi drugiej/ Ci, co człowiekiem nie mogli cię widzieć”. Pośród trzech naszych wieszczów - on pierwszy.
A Cyprian Kamil Norwid, zadając w tym samym czasie retoryczne pytanie: „Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?”, niczym rasowy profeta stawiał go pośród największych tego świata - Sokratesa, Alighieriego, Kolumba, Camoensa, Kościuszki, Napoleona - i przewidywał: „mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie, (…) Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie/ (…) A lać ci będą łzy potęgi drugiej/ Ci, co człowiekiem nie mogli cię widzieć”. Pośród trzech naszych wieszczów - on pierwszy.
Sztuczna inteligencja miała ułatwić nam życie. I rzeczywiście to robi. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy zastanawiać się, czy jej odpowiedź jest prawdziwa, a zaczynamy traktować ją jak wyrocznię, przyjaciela, nauczyciela, terapeutę, a nawet partnera.
Wystarczy spojrzeć na raport o „marce Polska”, który ostatnio wywołał burzę. Pełen błędów dokument, za którego przygotowanie odpowiadała prof. Barbara Mróz-Gorgoń, stał się podręcznikowym przykładem tego, co może się wydarzyć, gdy możliwości AI spotkają się z ludzką bezkrytycznością. Raport „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska” miał pomóc w budowaniu wizerunku kraju, tymczasem okazał się fuszerką przygotowaną za publiczne pieniądze przez AI oraz medialną „wtopą”.
Wystarczy spojrzeć na raport o „marce Polska”, który ostatnio wywołał burzę. Pełen błędów dokument, za którego przygotowanie odpowiadała prof. Barbara Mróz-Gorgoń, stał się podręcznikowym przykładem tego, co może się wydarzyć, gdy możliwości AI spotkają się z ludzką bezkrytycznością. Raport „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska” miał pomóc w budowaniu wizerunku kraju, tymczasem okazał się fuszerką przygotowaną za publiczne pieniądze przez AI oraz medialną „wtopą”.
Rozmowa z ks. dr. Tomaszem Kosteckim, dyrektorem Bursy św. Stanisława Kostki w Siedlcach, duszpasterzem środowisk harcerskich diecezji siedleckiej, rekolekcjonistą.
Ma Ksiądz gadane…
To chyba dar Boży. Odkąd pamiętam, dość łatwo przychodziło mi formułowanie myśli. Potem - omawianie trudnych tematów i przekładanie teologicznych kwestii na prosty język. Ale nie tylko po to, żeby były one zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba. Skoro Ewangelia jest Dobrą Nowiną, jest przeznaczona do codziennego życia i siłą rzeczy trzeba tłumaczyć ją na język codzienności. Podstaw homiletyki uczyliśmy się w seminarium. Pamiętam sytuację, kiedy na zaliczenie trzeba było przygotować kazanie ślubne. Napisałem i byłem z niego bardzo zadowolony.
Ma Ksiądz gadane…
To chyba dar Boży. Odkąd pamiętam, dość łatwo przychodziło mi formułowanie myśli. Potem - omawianie trudnych tematów i przekładanie teologicznych kwestii na prosty język. Ale nie tylko po to, żeby były one zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba. Skoro Ewangelia jest Dobrą Nowiną, jest przeznaczona do codziennego życia i siłą rzeczy trzeba tłumaczyć ją na język codzienności. Podstaw homiletyki uczyliśmy się w seminarium. Pamiętam sytuację, kiedy na zaliczenie trzeba było przygotować kazanie ślubne. Napisałem i byłem z niego bardzo zadowolony.
Rozmowa z prof. Wojciechem Roszkowskim, historykiem, autorem książki „Siła i wolność. 250 lat Stanów Zjednoczonych Ameryki”.
Przez wiele lat przebywał Pan w USA, wykładał na amerykańskich uczelniach - czy konfrontacja wyobrażeń o tym kraju z rzeczywistością była zaskakująca?
I tak, i nie. Swoje wrażenie o Ameryce opierałem na podstawie lektur, ponieważ w latach 60, 70 czytałem bardzo dużo literatury amerykańskiej, interesowałem się geografią. Ale choć przestrzeń, klimat, ukształtowanie terenu oraz historia były mi na wskroś znane, konfrontacja z rzeczywistością okazała się zaskakująca, zwłaszcza że wyjechałem do Stanów w czasach PRL-u. Szok, jeśli chodzi o życie codzienne, był ogromny. No i te rozmiary - wszystko było większe, nawet wiewiórki.
Przez wiele lat przebywał Pan w USA, wykładał na amerykańskich uczelniach - czy konfrontacja wyobrażeń o tym kraju z rzeczywistością była zaskakująca?
I tak, i nie. Swoje wrażenie o Ameryce opierałem na podstawie lektur, ponieważ w latach 60, 70 czytałem bardzo dużo literatury amerykańskiej, interesowałem się geografią. Ale choć przestrzeń, klimat, ukształtowanie terenu oraz historia były mi na wskroś znane, konfrontacja z rzeczywistością okazała się zaskakująca, zwłaszcza że wyjechałem do Stanów w czasach PRL-u. Szok, jeśli chodzi o życie codzienne, był ogromny. No i te rozmiary - wszystko było większe, nawet wiewiórki.
Powoli przemija deszczowo-burzowo tudzież „rekordowo” upalne lato, w trakcie którego Polacy nie mogli narzekać na brak wrażeń.
Przed nami równie gorąca i pełna emocji jesień. Nieubłaganie bowiem zbliża się termin kolejnych wyborów do parlamentu, co to według wszelkich znaków na niebie i ziemi powinny się odbyć już w okolicach października przyszłego roku. Czasu zatem niewiele, terminy gonią, liczy się każda minuta... Więc wszelkiej maści, proweniencji, przekonań, poglądów i światopoglądów ambicjonerzy, tacy - mówiąc językiem obecnie najznańszej i edżajlowej profesor Barbary Mróz-Gorgoń - high achieverowcy, sfokusowani na nowoczesnych destynacjach brandingowego targetu, po powrocie z kanikuły będą opowiadać, w jaki sposób planują przychylić nam nieba, gdy tylko dorwą się do państwowej kasy.
Przed nami równie gorąca i pełna emocji jesień. Nieubłaganie bowiem zbliża się termin kolejnych wyborów do parlamentu, co to według wszelkich znaków na niebie i ziemi powinny się odbyć już w okolicach października przyszłego roku. Czasu zatem niewiele, terminy gonią, liczy się każda minuta... Więc wszelkiej maści, proweniencji, przekonań, poglądów i światopoglądów ambicjonerzy, tacy - mówiąc językiem obecnie najznańszej i edżajlowej profesor Barbary Mróz-Gorgoń - high achieverowcy, sfokusowani na nowoczesnych destynacjach brandingowego targetu, po powrocie z kanikuły będą opowiadać, w jaki sposób planują przychylić nam nieba, gdy tylko dorwą się do państwowej kasy.