Komentarze
Tegoroczny pierwszy sierpnia to kolejna narodowa rocznica zignorowana przez stojącego na czele polskiego rządu premiera Donalda Tuska. Upamiętnienie wybuchu powstania warszawskiego okazało się niegodne panatuskowej obecności i uwagi. Nie tylko w realu.

Wręcz wylewny w społecznościowych mediach szef PO nawet słowem się nie zająknął na okoliczność tego bardzo ważnego dla Polaków święta, a pokrętne próby tłumaczenia absencji szefa rządu przez jego ministrów niczego nie wyjaśniły Być może uznał pan premier swoją na nim obecność za niekonieczną, a może i samo święto za całkiem dla niego zbędne. Nienormalne jakieś. Bo w zasadzie to przez ile lat można takie obchody uskuteczniać?! Przyszłość, a nie odległa przeszłość w relacjach sąsiedzkich się liczy.
Jaka szkoda! Campusu Polska Przyszłości całkiem w tym roku nie będzie. A mógłby być.

W dodatku hucznie obchodzony. Bo to i mały jubileusz ogłosić by można. Pięć lat od narodzin „przestrzeni dialogu i spotkań stworzonej dla aktywnych, młodych ludzi chcących mieć wpływ na przyszłość swojego kraju”. Dla „wszystkich, którym zależy na przyszłości Polski, niezależnie od doświadczenia, poglądów czy pochodzenia”. Inicjator wydarzenia, o mało co prezydent Rafał Trzaskowski, odwołał tegoroczną imprezę.
No i stało się. Właśnie nakręcili ostatni odcinek opery mydlanej pt. „Rekonstrukcja rządu”.

Najwytrwalsi widzowie śledzący perypetie radosnych bohaterów koalicji 13 grudnia doskonale wiedzą, że reżyser owego wiekopomnego dzieła o zmianie odtwórców pierwszoplanowych ról napomknął już na początku lutego. „To będzie zmiana systemowa. Będziemy mieli nie jeden z największych rządów w Europie, tylko jeden z najmniejszych rządów w Europie, jeśli chodzi o strukturę rządu” - mówił w środku zimy premier Tusk. Minęła zima. Przeleciała gorąca politycznie wiosna.
Większość populacji nie rozumie, co się naprawdę dzieje. I nawet nie ma pojęcia, że nie rozumie - powiedział niegdyś amerykański językoznawca, filozof i profesor lingwistyki Noam Chomsky.

Słowa jednego z najczęściej cytowanych dziś naukowców na świecie można odnieść również do tego, z czym mamy do czynienia w kraju nad Wisłą. A dzieją się u nas rzeczy przedziwne. Cały aparat państwa wciąż próbuje nie dopuścić do zaplanowanego na 6 sierpnia zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Polski. Na światło dzienne wychodzi coraz więcej szczegółów choćby „genialnego” planu Donalda Tuska, który próbował naciskać na marszałka Szymona Hołownię, by po otwarciu Zgromadzenia Narodowego natychmiast, pod pretekstem ponownego przeliczenia głosów, zawiesił obrady.
„Tolerancyjni” zachwycają się nią, że bezkompromisowa, że lewicowa, że aktywistka - co ważniejsze: uliczna.

Histeryzuje i z gaszącym benzyną pożar planety Ostatnim Pokoleniem, i z proaborcyjnym Strajkiem Kobiet, i na manifestacjach przed kościołami… Wyrasta wszędzie, gdzie jej nie posieją. Słusznie ogłoszona symbolem walki o wolność słowa - ma się rozumieć: tego niecenzuralnego w najgorszym jego wymiarze. Nieustraszona - heroicznie walczy o sprawiedliwość i prawdę, broniąc razem z Komosą jego obrzydliwego wieńca składanego w każdą miesięcznicę przed pomnikiem na placu Piłsudskiego. Od kilku już lat konsekwentnie dba, aby być najbardziej rozpoznawalną personą ulicznych protestów.
Uwaga, uwaga - komunikat. Obywatele, którzy ośmielili się pralkę w łazience zainstalować albo popod zlewozmywak kosz na śmieci wepchnąć, albo drogą kupna przed laty rozkładaną kanapę w byle sklepie nabyć, niech natychmiastowo się opamiętają.

I błąd swojego życia pośpieszą się naprawić. Albowiem tako rzecze architekt Krzysztof M. - znany miłośnikom tefałenowskiego przekazu, ale z apetytem na rozpoznawalność co najmniej ogólnokrajową. W związku z powyższym - i zgodnie ze starą zasadą showbiznesu: „nieważne, co mówią, ważne, by nie przekręcali nazwiska” - próbuje się całym swoim jestestwem do głów Bogu ducha winnych obywateli wcisnąć. Wszak nawet najgorsza popularność lepsza od najlepszej niepopularności jest.
W te wakacje sezonu ogórkowego nie będzie! Kilka tygodni po wyborach prezydenckich nadal mamy do czynienia z bezprecedensową w historii III RP, celowo budowaną wśród części społeczeństwa psychozą jakoby opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość sfałszowało wybory.

Na niespełna 30 dni przed zakończeniem drugiej kadencji prezydent Andrzej Duda zmienia się nie do poznania i choćby w kwestii Ukrainy zaczyna mówić tak, jak powinien to robić od pamiętnego czwartku 24 lutego 2022 r. Na polsko-niemieckiej granicy sprawy w swoje ręce wzięli obywatele, by zmusić władze państwa do wprowadzenia środków zapobiegających napływowi do kraju niechcianych doktorów i inżynierów. Wreszcie z prestiżowymi stołkami pożegna się wkrótce kilku ministrów.
28/2025 (1557) 2025-07-09
Raduj się, kto kolorowy! I ratuj się, kto może! Oto na placu Zbawiciela w Warszawie znów pojawi się tęczowy symbol społeczności LGBT. Plus jeszcze paru innych okalających tę nazwę liter.

A wzniesiony zostanie z inicjatywy (wskazali ją jako konieczny projekt w ramach budżetu obywatelskiego) i za sprawą (wszak musi ktoś za to zapłacić) skoncentrowanych na postępie mieszkańców Warszawy. Ma się nazywać „Łuk LGBT” i pokazać w całej swojej krasie w czerwcu - Miesiącu Równości - 2026 r. Nowa nazwa została wymyślona w ramach odróżnienia od wcześniejszego symbolu - ustawionej w 2012 r. - tęczy, która po licznych podpaleniach została ostatecznie usunięta równo dziesięć lat temu. Nie do końca wiadomo, ile ta miniona tęczowa instalacja kosztowała, są jednak znane koszty jej odbudowy i utrzymania w 2014 r. To ponad 100 tys. zł.
28/2025 (1557) 2025-07-09
Kilkanaście dni temu sejm - głosami KO, Polski 2050, PSL, Lewicy i Razem (141 posłów PiS-u wstrzymało się od głosu, 14 było przeciw, 4 zagłosowało „za”; cała Konfederacja była przeciw) - uchwalił ustawę zakładającą, że pacjenci, którzy ukończyli 13 rok życia, będą mogli korzystać z pomocy psychologa bez zgody opiekuna.

„Pacjent małoletni, który ukończył 13 lat, ma prawo do uzyskania, bez zgody przedstawiciela ustawowego, świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki psychiatrycznej realizowanych w warunkach ambulatoryjnych, z wyłączeniem porad lekarskich, w ramach świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 31d ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” - czytamy w dokumencie.
27/2025 (1556) 2025-07-02
W kosmosie, oprócz niezwykle licznego grona Amerykanów, Rosjan i Chińczyków, byli już przedstawiciele niemal wszystkich większych nacji.

Kilkaset kilometrów nad Ziemią było dane się wznieść m.in.: Bułgarom, Białorusinom, Szwedom, Włochom, Saudyjczykom, Kubańczykom, Syryjczykom, Niemcom czy Australijczykom. Nasi też tam bywali. Mam tu na myśli mistrza Twardowskiego, co to - jak głoszą ludowe podania - na jurnym kogucie dotarł aż na Księżyc, oraz braci Kaczyńskich, którzy w młodości dopuścili się kradzieży Srebrnego Globu, stąd też należy domniemywać, że w jakiś sposób choć przez chwilę znajdowali się w jego sąsiedztwie.