W Gończycach stoi obora, która z zewnątrz wygląda jak każda inna na mazowieckiej wsi. Ale kiedy przekracza się jej próg, czas nagle zwalnia.
Zamiast muczenia krów słychać pozytywkę, z półek spoglądają setki świętych obrazów, a w drewnianym urządzeniu sprzed 150 lat można by znów ukręcić lody. To nie muzeum w tradycyjnym sensie - to świat Kazimierza Paciorka, w którym historia nie jest tylko wspomnieniem. Przedmiotami, które inni uznawali za bezużyteczne, interesował się od najmłodszych lat.
Zamiast muczenia krów słychać pozytywkę, z półek spoglądają setki świętych obrazów, a w drewnianym urządzeniu sprzed 150 lat można by znów ukręcić lody. To nie muzeum w tradycyjnym sensie - to świat Kazimierza Paciorka, w którym historia nie jest tylko wspomnieniem. Przedmiotami, które inni uznawali za bezużyteczne, interesował się od najmłodszych lat.