Odnoszę wrażenie, że jako Kościół w Polsce zbyt mocno skupiliśmy się na zachowywaniu tego, co mamy, a zapomnieliśmy o rozwoju. Staramy się utrzymać dotychczasowe statystyki, nie zatracić tradycji przez małe „t” i brak w nas często ewangelicznego zapału, aby iść głosić na krańce świata, także wtedy, gdy owym krańcem jest osoba obok mnie.
Jakiś czas temu arcybiskup warszawski Adrian Galbas mówił o swoim mieście, że jest terenem misyjnym, bo jedynie 15% mieszkańców stolicy uczęszcza do kościoła. Chociaż statystki na terenie naszej diecezji są bardziej łaskawe, i do nas dociera fala laicyzacji. Poza tym nie chodzi o to, żeby utrzymać, ale rozwijać. Potrzebujemy na nowo poczuć smak Ewangelii i dzielić się nim z innymi - prosto, w codzienności.
Jakiś czas temu arcybiskup warszawski Adrian Galbas mówił o swoim mieście, że jest terenem misyjnym, bo jedynie 15% mieszkańców stolicy uczęszcza do kościoła. Chociaż statystki na terenie naszej diecezji są bardziej łaskawe, i do nas dociera fala laicyzacji. Poza tym nie chodzi o to, żeby utrzymać, ale rozwijać. Potrzebujemy na nowo poczuć smak Ewangelii i dzielić się nim z innymi - prosto, w codzienności.