19 lipca 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Wincenty, Włodzisław

Pogoda: Siedlce

Numer 29
19-25 lipca 2018r.

menu

NEWS

A najnowszym numerze pielgrzymkowe ABC!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Komentarze

 
 

Felieton

5 lipca 2017 r.

Smutek obywatelski


fot. ARCHIWUM

Jeden z głównych bohaterów powieści Fiodora Dostojewskiego „Biesy”, Stiepan Trofimowicz Wierchowieński, miał zwyczaj trzy lub cztery razy do roku zapadać na szczególną chorobę - smutek obywatelski.

Co prawda, owo schorzenie było zwykłym objawem chandry, jednakże nie przeszkadzało mu to nazywać go tak wzniośle, podobnie jak zasiadanie do gry w karty z osobami cokolwiek pośledniejszego stanu miało wywoływać w nim marazm polityczny, budzący tylko politowanie nad losem ojczyzny. Zresztą owa poza „patrioty” dość szybko go nużyła i zazwyczaj musiał dłuższy czas potem, leżąc na łóżku, „odbudowywać” własne „duchowe” nastawienie do spraw Rosji, nawet w pozycji horyzontalnej stając się dla niej wyrzutem sumienia.

Przyznam się, że wspominam tę postać z powieści Dostojewskiego, gdy patrzę na poczynania niektórych działaczy dzisiejszej polskiej opozycji. Wszechpanujący wrzask o upadku Rzeczpospolitej, biadolenie nad deprecjacją wartości demokratycznych, wyczekiwanie, i to dość aktywne, na działania „władców” UE, podsycanie zamieszania społecznego etc. to tylko przejaw owej wspomnianej przeze mnie na początku choroby Wierchowieńskiego. Wystarczy jedynie popatrzeć na pojawiające się jak zjawy dawne prominentne postaci medialne, jak chociażby S. Niesiołowski czy W. Kuczyński, które wychylając swoje oblicza z niebytu, biadolą nad strasznym i narastającym zniewoleniem Polaków, którzy sami pchają się w „putinowsko-gomułkowską wizję Polski”, ponoć serwowaną przez obecnie rządzących. A i sam nasz pokojowy noblista żąda dla siebie miliona współdemonstrantów w czasie kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Bez tej liczby nie jest w stanie podjąć działania. Być może przyjdzie mu nazwać się milionem i cierpieć za miliony. Lecz w tej trochę komicznej, ale jeszcze bardziej groteskowej sytuacji zdarzają się momenty trącące wręcz zapotrzebowaniem na poradę psychiatryczną.

 

Dzwonek z ogona

Ostatnio jeden z dzienników, do tej pory dość jednoznacznie piętnujący nauczanie Kościoła, a przynajmniej forsujący ideę „chrześcijaństwa otwartego”, zafrasował się niemiłosiernie nad brakiem posłuszeństwa wśród wiernych wobec głosu polskich biskupów. Oczywiście sprawa dotyczyła uchodźców, których dziennikarze owego periodyku nie wahali się porównać do dzieci nienarodzonych, tylko troszkę bardziej wyrośniętych. Zaiste licentia poetica jest w swoich możliwościach nieograniczona. Problem w tym, że gdy chodziło właśnie o prawną ochronę życia nienarodzonych, to owa gazeta wręcz nakazywała hierarchom Kościoła w Polsce usilnie słuchać głosu ludu wiernego, który to zgodnie z sondażami miał być ponoć przeciwko prawnej ochronie nienarodzonych. Furda, że właśnie te sondaże wskazywały na dominujące przekonanie o słuszności polskich rozwiązań prawnych w tym zakresie. Podobnie było z zaangażowaniem duchowieństwa w sprawy polityczne. Przed wszelakimi wyborami publicyści tegoż medium szaty rwali na sobie, gdy tylko zauważyli najmniejsze określenie polityczne tego bądź innego kapłana, nie mówiąc o powiedzeniu czegokolwiek z ambony. Przypominali w tym XIX-wieczną pensjonariuszkę, dla której odsłonięcie kostki stopy stanowiło akt jawnej pornografii. A dzisiaj ci sami pismacy nawołują Kościół do zaangażowania się w zwalczanie PiS, twierdząc, iż jest to przejaw opowiedzenia się po stronie… prawa naturalnego. Na stronach internetowych owego medium można znaleźć odpowiednią petycję do władz kościelnych, którą można podpisać. Pomińmy już, zbyt trudne dla dziennikarzy owej gazety, rozróżnienie tego, co jest nauczaniem dogmatycznym, od tego, co jest głosem Kościoła niewymagającym od wiernych aktu posłuszeństwa wiary. To właśnie jest różnica pomiędzy zabijaniem nienarodzonych a kwestią „uchodźców”. Zasadniczy problem leży w wiarygodności, ponieważ jeśli instrumentalnie traktuje się Kościół, to co stoi na przeszkodzie, by podobnie nie potraktować ojczyzny i obywateli naszego państwa?

 

Przywdziewanie żałobnego ornatu

Ów przejaw „smutku obywatelskiego”, będącego oznaką pewnego stanu ducha, ocierającego się o diagnozy psychiatryczne, jest chyba jednak problemem całego środowiska, które dotychczas pełnymi garściami czerpało z dobrodziejstw naszego państwa, co ukróciła obecna władza. Dość symptomatycznym było w ostatnich dniach wystąpienie pewnego aktora, który jako dyrektor jednego z wielu festiwali teatralnych zgłosił pretensje, że nie został oficjalnie i z wyprzedzeniem poinformowany o wizycie prezydenta USA w Polsce. Jeden z elementów owej wizyty miałby powodować straty finansowe i prestiżowe dla kierowanego przezeń festiwalu, w związku z czym zażądał od Donalda Trumpa… zadośćuczynienia. Nie określił tylko czy w formie finansowej, czy też poprzez zareklamowanie w czasie przemówienia. Być może, biorąc pod uwagę wcześniejsze zaangażowanie polityczne owego aktora, chodzi o „wsparcie” dla współczesnego związku bojowników o wolność i demokrację. Pomińmy już milczeniem, że deprecjonowanie wizyty prezydenta USA w Polsce stało się w ostatnim tygodniu dominantą wszelakich wystąpień żurnalistów ancien regime. Według nich klapa tego wydarzenia wynika po prostu z niezaproszenia przedstawicieli partii opozycyjnych, by mogły do woli wypłakać swoje żale w rękaw pierwszego obywatela USA. Panowie, a nie wystarczy wam wcześniejsza wizyta w ambasadzie Niemiec i formułowane tam skargi na uciemiężenie lub stałe i systematyczne wizyty u niektórych członków Parlamentu Europejskiego, niekoniecznie wybranych przez obywateli Polski? Zresztą przylot prezydenta USA swój zasadniczy wymiar międzynarodowy posiada w poparciu dla idei Trójmorza, jednego z najważniejszych dzisiaj projektów polskiej polityki zagranicznej. Cóż, łatwiej chyba przekonać pacjenta szpitala psychiatrycznego do terapii niż dzisiejszą opozycję do logicznego myślenia.

 

A na koniec dwa palce podają

We wspomnianej na początku powieści główny bohater na koniec pewnego spotkania z „ważną figurą” został potraktowany dość obcesowo - ów prominent podał mu zamiast całej dłoni dwa palce na pożegnanie. Ów gest oznaczał wówczas to, co dzisiaj podniesienie środkowego palca ręki do góry. Co ciekawe, miał on być reakcją na wcześniej przez Wierchowieńskiego wypowiedziany zachwyt nad „reformami państwowymi”. Być może tego właśnie gestu winni oczekiwać żurnaliści i zaangażowani po stronie opozycji. Tylko, że nie pokaże im go „prominent z europejskiej stolicy”, a polskie społeczeństwo, które lepiej wie, co jest dla niego dobre. I wówczas chandra, czyli smutek obywatelski, stanie się normalnym stanem ich egzystencji.

Ks. Jacek Świątek

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Ojciec Mateusz w Siedlcach


Na kilka dni planem zdjęciowym serialu „Ojciec Mateusz” stały się Siedlce. To właśnie w tym mieście ksiądz z Sandomierza rozwiąże zagadkę kryminalną związaną z Muzeum Diecezjalnym. [fot. KO]

FOTOGALERIA

600 lat parafii


Na skwerze 600-lecia w zegarze słonecznym ukryta została kapsuła czasu zawierająca m.in. list do przyszłych pokoleń. Poświęcono pomnik św. Jana Pawła II, a w kościele intronizowano relikwie Papieża Polaka. W ten sposób zbuczynianie uczcili 600 lat istnienia parafii i miejscowości. [fot. LA]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Hosanna Festival
Chcesz spędzić rewelacyjnie ostatni weekend wakacji? Mamy coś dla Ciebie! Dwa dni wypełnione brzmieniem muzyki z przesłaniem, radością i tańcem razem ze wspaniałymi ludźmi, dla których Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem! A może jesteś uzdolniony muzycznie: grasz lub śpiewasz?
więcej »
OSG 2018
Europejskie Centrum Biznesu oraz Prezydent Miasta Siedlce, mają zaszczyt i przyjemność zaprosić do udziału w IV edycji Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2018.
więcej »
Dni Łosic
Koncerty gwiazd, kabaret, kino plenerowe, potańcówka i moc innych atrakcji czekają na wszystkich, którzy wezmą udział w tegorocznych Dniach Łosic. Impreza odbędzie się w dniach 20-22 lipca na targowicy miejskiej.
więcej »
 

POLECAMY


Książka na trudne czasy
Czego możemy nauczyć się od benedyktyńskich mnichów? Jak w dzisiejszym, coraz bardziej zeświecczonym świecie zachować więź z Chrystusem i głosić Dobrą Nowinę? Na te pytania odpowiada Rod Dreher w książce „Opcja Benedykta”.
więcej »
Drzwi do Bożej prawdy
Jeśli nasze próby lektury Pisma Świętego kończyły się niepowodzeniem, możemy zacząć w inny sposób. Autorzy „Biblii opowiedzianej” postanowili swoimi słowami zrelacjonować tę trudną księgę.
więcej »
Piękno uwiecznione
Zwiedzenie wiecznego miasta to pragnienie wielu osób. Tym, dla których pozostaje w sferze marzeń, polecamy albumy w szczególny sposób przybliżające piękno i majestat Watykanu.
więcej »
 

SONDA

 

I znowu wakacje...

to czas wypoczynku i ładowania akumulatorów

spędzam je w ruchu - kocham sport!

planuję wyjazd na własną rękę - nie ufam biurom podróży

nie lubię wakacji - nudzę się latem

czas jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Czwartek XV tygodnia okresu zwykłego
Czytania:
Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102 (101), 13-14b. 15-16. 17-19. 20-21 ;
Mt 11,28-30

Ewangelia:
Mt 11,28-30

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR