19 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Elżbieta, Seweryn, Paweł

Pogoda: Siedlce

Numer 46
15-21 listopada 2018r.

menu

NEWS

Jak świętowaliśmy 11 listopada? Przegląd relacji w bieżącym wydaniu ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Wspomnienie o ks. infułacie Antonim Chojeckim

4 lipca 2018 r.

Uczył: zawsze myślcie po polsku


fot. ARCHIWUM PRYWATNE

Historia stryja jest fascynująca - mówi Teresa Tchórzewska, bratanica ks. infułata Antoniego Chojeckiego. Rodzinne wspomnienia uzupełniają opowieść o nim o fakty, których nie da się wyczytać między wierszami oficjalnej biografii.

Rozmowę zaczynamy od… zdartych butów księdza Antoniego. Pewnego razu, będąc w Polsce, poprosił ją o zaniesienie do naprawy jego pantofli. Szewc rzucił na nie okiem i uśmiechnął się: „Z nimi nic się już nie da zrobić”. - W pewnym sensie stryj był duchowym synem bp. I. Świrskiego, np. prosił siostry posługujące w domu księdza biskupa o cerowanie koszul. Nie wynikało to ze skąpstwa, tylko z oszczędności i potrzeby pomagania innym - tłumaczy. I dodaje, że skromność to klucz do zrozumienia księdza, który doszedł do fortuny, ale sam nie miał niczego.

- Pierwszy raz ksiądz przypłynął do Polski „Batorym” w 1963 r. - mówi T. Tchórzewska z uwagą, że niewielu z wygnańców imigrantów odważyło się przyjechać do owładniętego komunizmem kraju tak wcześnie. Potem przylatywał samolotem. Czarterowym - żeby było taniej. I prawie zawsze w maju, dzięki czemu swoje imieniny 13 czerwca ks. Antoni obchodził w kręgu bliskich. Dla nich te wizyty były świętem. Przywoził wspomnienia i opowieści o odległym świecie. Poza tym był bez dwóch zdań autorytetem - potrafił doradzić, pouczyć, ale i skarcić. Kochał dzieci - z wzajemnością, i potrafił z nimi rozmawiać. Mateusz, najmłodszy z czterech synów Teresy i Krzysztofa Tchórzewskich wspomina, jaką sensacją były przywożone przez stryjka lizaki barwiące języki. - Żeby zasłużyć na słodycze, o jakich u nas można było tylko pomarzyć, popisywaliśmy się przed nim, recytując wiersze i śpiewając piosenki - mówi. - Pouczał nas też w kwestii odpowiedniego zachowania. Mieszając herbatę, staraliśmy się nie „dzwonić” łyżeczką o szklankę - śmieje się.

Charakteryzując jego relacje z rodziną, pani Teresa zwraca uwagę, że ksiądz był przede wszystkim wymagający. Cenił w ludziach te wartości, którym sam hołdował: pracowitość, indywidualizm i konsekwencję. - Nie był dla nas hojny - zastrzega T. Tchórzewska. - Np. żeby moja ciocia, a jego młodsza siostra, dorobiła sobie parę złotych, przesyłał trudno dostępne w Polsce leki, które sprzedawała. Często prosił, żeby za te pieniądze pomogła konkretnym osobom - uściśla.

 

Seminarium

- Ks. A. Chojecki bardzo szanował duchowieństwo. I dbał o stan kapłański - mówi Krzysztof Tchórzewski, przyznając, że dzieło życia stryja to seminarium. Nowy gmach był potrzebny. O wzroście liczby powołań do stanu kapłańskiego w latach 80 w Polsce mówiono: eksplozja. Niezależnie od tego, czy temat budowy pojawiał się wcześniej w rozmowach bp. Jana Mazura z księdzem infułatem, we wspomnieniach T. i K. Tchórzewskich decyzja stryja o rozpoczęciu inwestycji była jak impuls.

- Zostaliśmy zaproszeni przez bp. Mazura na obiad. W pewnym momencie biskup wskazał na okno. Po podwórzu kurii szło powoli dwoje starszych ludzi. „Chcą nam dać kilka hektarów ziemi. Ale komuna i tak krzywo na nas patrzy” - powiedział. Stryj zaczął dopytywać, gdzie to jest. Dwoma samochodami pojechaliśmy do Nowego Opola. Gospodarstwo na obrzeżach wsi, w środku lasu pole... Stryjek popatrzył i orzekł: „Budujemy tutaj seminarium”. Biskup na to, że wszędzie stąd daleko. „To dobrze. Mniej pokus” - odpowiedział stryjek i od razu zaczął planować: „Tutaj zrobi się boisko…”. Pytanie o pieniądze zbył krótko: „To najmniejszy problem” - opowiada K. Tchórzewski.

Porywanie się na takie przedsięwzięcie w czasie kryzysu gospodarczego początku lat 80 i burzliwego dziesięciolecia poprzedzającego upadek komunizmu wydawało się szaleństwem. A jednak już nazajutrz bp Mazur i ks. Chojecki byli w tej sprawie u wojewody. Wraz z nim pojechali do Warszawy, do Urzędu ds. Wyznań. Kierujący nim Adam Łopatka usłyszał od ks. Chojeckiego: „Daję wam milion dolarów, a wy nam przydział na zakup materiałów budowlanych”. - Były to olbrzymie pieniądze. A rządowi zależało na dewizach, ponieważ kraj był w izolacji. Łopatka przyjechał do Opola. Popatrzył na pola, wzruszył ramionami i powiedział: „Budujcie” - relacjonuje K. Tchórzewski.

 

Prezent dla szpitala

Od chwili rozpoczęcia inwestycji infułat Chojecki przyjeżdżał do Polski co roku. Bardzo skrupulatnie rozliczał, jak są wydatkowane pieniądze. Zależało mu na jakości materiałów.

Po raz ostatni stawił się w Siedlcach w 1988 r. - już na wózku inwalidzkim. W trakcie pobytu zaostrzyła się astma, cierpiał potworne duszności. Przychodzący na wizyty doktor Józef Stempień zdecydował, że księdza trzeba hospitalizować. Opiekująca się stryjem T. Tchórzewska wspomina dwie noce spędzone na stołeczku przy jego łóżku na oddziale wewnętrznym nowego szpitala. - Stryj ubolewał nad warunkami. Stwierdził, że w Ameryce standard szpitali dla bezdomnych i bezrobotnych jest o niebo wyższy. Postanowił więc sprezentować placówce najnowszej generacji aparat do usg i tomograf komputerowy - relacjonuje pani Teresa. 5 listopada 1988 r. wyjechał z Polski, żeby w USA wydać stosowne decyzje finansowe.

Obraz ks. Antoniego, jaki zapamiętali bliscy: to stary, zmęczony człowiek wprowadzony do samolotu na wózku, do którego przymocowana była wielka butla z tlenem. 31 grudnia zmarł. Kilka miesięcy później do szpitala dostarczono zamówienie. Szkoda, że dzisiaj nikt o tym niezwykłym prezencie o wartości ok. 112 tys. dolarów i jego ofiarodawcy nie pamięta, tak jak o spisanej wówczas umowie - chociaż parafowana była przez wojewodę siedleckiego.

 

Pomnażanie talentów

Ks. inf. Chojecki doszedł do majątku, jakkolwiek stwierdzenie to w przypadku osoby, która życie oddała Kościołowi może rodzić wiele pytań. - Stryj podkreślał: „Nigdy nie zaniedbywałem swoich obowiązków duszpasterskich”. A dodatkowe zajęcia narzucał sobie kosztem czasu dla siebie - mówi K. Tchórzewski. Kiedy ksiądz z Podlasia osiadł w Stanach, uznał, że poza codzienną posługą zostaje mu jeszcze sporo czasu. Zafascynowany gospodarką Zachodu podjął w Torsal studia ekonomiczne. Skończył też dwuletnią szkołę maklerów. I został doradcą giełdowym. Opowiadał później, że od jednego ze swoich klientów oprócz honorarium dostał w podarunku nowego jaguara. Ale szybko się go pozbył, uważając, że wystarczą mu środki komunikacji publicznej. Potrafił przewidywać. Po wycofaniu się Amerykanów z Wietnamu na Zachodzie zapanowały nastroje pacyfistyczne, w związku z czym drastycznie spadła wartość akcji przedsiębiorstw zbrojeniowych. Świat bez wojen? Ks. Chojecki uznał, że to niemożliwe - śladem grzechu pierworodnego jest, jak mawiał, żądza panowania. Zainwestował wówczas w te właśnie akcje wszystkie swoje oszczędności.

Kiedy prezydentem USA został Reagan, kongres USA zaczął uchwalać coraz większe pieniądze na zbrojenia, wartość akcji poszybowała w górę. A ksiądz - mówiąc językiem Ewangelii - pomnożył talenty. I to skutecznie. Do USA przyjechał w 1948 r. z tekturową walizką, której główną zawartość stanowiły pieniądze. Kiedy po kilkunastu latach przyniósł je do banku, nikt nie uwierzył w historię, że w czasie wojny jako oficer był na żołdzie brytyjskim, a z racji niewielkich życiowych wymagań odkładał każdy funt, także ten z wymiany papierosów i alkoholu, na które przydział dostawali wojskowi. Pracownicy banku po przeliczeniu zawartości walizki wezwali FBI, a ks. A.Chojecki spędził tydzień w areszcie… Po sprawdzeniu życiorysu klienta przekonali się, że „wszystko jest ok”. Przeprosili i wypuścili z więzienia. On tymczasem podał rząd USA do sądu. Skargę uzasadniał tym, że w związku z bezpodstawnym aresztowaniem ucierpiał jego wizerunek doradcy finansowego. Jako rekompensatę otrzymał 30 tys. dolarów, a miał wtedy 273 dolary emerytury. Oczywiście funty wyciągnięte z walizki wymieniono mu na dolary.

 

Światowy człowiek

Mimo swojej wiedzy i życiowej mądrości nie był typem mentora. Do osobistych wspomnień skłonny był wobec osoby, u której widział autentyczne zainteresowanie jego życiem. Wdzięcznego słuchacza znalazł w mężu swej bratanicy - obecnym ministrze energii. - Ksiądz zawsze wysoko stawiał sobie poprzeczkę. Fenomenalna pamięć, świetna znajomość historii, pęd do nauki - bardzo mi imponował. Zasypywany pytaniami, opowiadał, ujawniając przy tym wielkie poczucie humoru - argumentuje swoją znajomość życia ks. A. Chojeckiego minister. Do dzisiaj z barwnymi detalami potrafi te opowieści odtworzyć.

Wspominając nocne Polaków rozmowy, Tchórzewscy zauważają, że ks. A. Chojecki miał duży dystans do podziemnej działalności K. Tchórzewskiego. - Wierzył, że komuna upadnie, ale twierdził, że nieprędko. Komunistów postrzegał jako ludzi bezwzględnych. I dopytywał: „Czemu ty się trzymasz tej opozycji?”. Nie zakazywał, ale przestrzegał: „Dbaj o rodzinę, to twój pierwszy obowiązek” - wspomina K. Tchórzewski.

Ks. A. Chojecki zastanawiał się też nad przyszłością polskiej gospodarki. Przywoził do Siedlec wykaz zmian kursów poszczególnych akcji, uczył K. Tchórzewskiego analizy giełdowej dokumentacji. - Nabrałem nowego spojrzenia na gospodarkę. Myślę też, że po 1989 r. byłem jedną z nielicznych osób w Polsce, które rozumiały, jak funkcjonuje giełda. Uznałem, że to przyszłość. Dlatego będąc już wojewodą, dążyłem do tego, żeby „Sokołów”, Drosed, Mostostal Siedlce znalazły się na giełdzie. To je uratowało - zaznacza. - Kiedy Radio Wolna Europa podało, że uruchomiono kolejną elektrownię jądrową, pytałem stryja o zdanie. „To przyszłość - mówił - o ile Polska wyrwie się z komunizmu”.

T. Tchórzewska przywołuje jeszcze jedną scenę ze spotkania w czasach twardej komuny. - Siedzimy, rozmawiamy. Nagle mój mąż mówi: „Wie stryjek, ja zostanę kiedyś posłem”. „Ty chcesz zostać kongresmenem?!- zdenerwował się tak, że okulary spadły mu na czubek nosa. „A to sobie bądź!” - dorzucił.

 

Do kraju tego…

Będąc w Siedlcach, ks. A. Chojecki zatrzymywał się w domu biskupa. Zawsze przyjmowany z honorami, wspominał po latach, jakim zaskoczeniem było odkrycie, że bp. I. Świrski ustąpił mu swoją sypialnię, a sam spał na otomanie w salonie. Po jego śmierci powtarzał bliskim, że warto się do śp. bp. Ignacego modlić. Widział w nim świętość. Na jego grób zabierał m.in. bratanicę. Zachęcał też bliskich do sięgania po Pismo Święte. - Kiedy jeden z naszych synów poważnie zachorował, powtarzał: „Módl się. Zaufaj Panu Bogu” - wspomina T. Tchórzewska. Ks. Chojecki miał szczególne nabożeństwo do swego patrona i do Matki Bożej. To Maryi i wstawiennictwu Zofii Róży Bobińskiej, przy której grobie w Heluanie na przedmieściach Kairu modlił się podczas swoich pobytów w Egipcie, przypisywał uzdrowienie, jakiego doznał 15 sierpnia 1941 r. W Polsce potrafił zachwycić się procesją Bożego Ciała, w której szły całe rodziny. Za fenomen uważał duchową jedność Polaków w kraju owładniętym komunizmem. Chwalił się swoim krajem, przywożąc do Siedlec swoich przyjaciół, m.in. dr. R.G. Tomkinsa.

Podczas wizyt ks. A. Chojecki przybliżał bliskim realia życia na Zachodzie, prostszego dzięki zaawansowanej technice. Ale wcale się nim nie zachwycał. Jak mówią jego najbliżsi, podawał przykłady ludzi, którzy do Ameryki przyjeżdżali z krajów bloku komunistycznego i zachłyśnięci innym światem dawali się uwikłać w kredyty. Mówił o wyścigu szczurów, konsumpcjonizmie, życiu bez Boga... „Gdziekolwiek wyjedziesz, pilnuj, żebyś myślał po polsku!” - pouczał, mając na myśli to, że w przeciwnym razie mentalnie przestaje się być Polakiem.

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wolność tańcem malowana


„Polskie DNA - wolność tańcem malowana” - widowisko muzyczne Alternatywnego Teatru Tańca LUZ - zainaugurowało cykl wydarzeń wpisujących się w obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzyczny spektakl został wystawiony w sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach 8 listopada. Chętnie będą mogli obejrzeć go także 11 i 27 listopad. [fot. Jarosław Grudziński]

FOTOGALERIA

100 lat Niepodległej


Siedleckie uroczystości z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zainaugurowała Msza św. w intencji ojczyzny sprawowana w kościele pw. św. Józefa. Uczestniczyli w niej mieszkańcy miasta, organizacje społeczne, szkoły, służby mundurowe i samorządowcy. Po zakończeniu Eucharystii uroczyście odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą 100-lecie odzyskania niepodległości. Jest ona umiejscowiona na obelisku, który powstał staraniem wszystkich siedleckich parafii. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Wolności, gdzie miał miejsce dalszy ciąg jubileuszowych obchodów. [fot. Witold Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Lubelski Orszak św. Mikołaja
9 grudnia ulicami miasta przejdzie V Orszak św. Mikołaja. Do udziału w spotkaniu integrującym rodziny i propagującym postać biskupa Miry zaproszeni są także mieszkańcy naszej diecezji.
więcej »
 

POLECAMY


Otwórz się na cud uzdrowienia
Współczesny świat różni się od tego, któremu stawiał czoło za czasów swojego ziemskiego życia Jezus. Osiągnęliśmy ogromne postępy w dziedzinie medycyny, psychologii oraz opieki zdrowotnej. Jednak zdobycze te nie pozwoliły rozwiązać wszystkich problemów, z jakimi borykają się ludzie.
więcej »
Na tak!
Brak właściwych granic ochronnych w życiu każdego to poważny problem, a ból spowodowany agresją ze strony innych jest ogromny.
więcej »
To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących

uświadomienia sobie, że bieda ma różne twarze

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem

naukę, że czasem mniej znaczy więcej



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR