18 czerwca 2018 r. Imieniny obchodzą: Elżbieta, Paula, Marek

Pogoda: Siedlce

Numer 24
14-20 czerwca 2018r.

menu

NEWS

W numerze relacja z uroczystości jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa Echa

18 października 2017 r.

Zawsze stoję po stronie rolnika


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z ks. kan. Stanisławem Chodźką, duszpasterzem rolników diecezji siedleckiej.

Po wizycie u ministra Jurgiela doszliśmy z rolnikami i związkami zawodowymi do wniosku, że dobrze byłoby zorganizować tzw. okrągły stół i pod parasolem biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy umożliwić dialog oraz zmotywować wszystkie strony do jeszcze większego wsparcia hodowców. Było to udane spotkanie. Wzięło w nim udział ok. 40 osób. Nie zapadły wprawdzie rewolucyjne decyzje, ale staraliśmy się przekazać, iż w walce z ASF konieczne jest zjednoczenie sił. Po tym spotkaniu miałem kilkanaście telefonów i maili z różnymi pomysłami dotyczącymi rozwiązania problemu ASF. Nie jestem w tej sprawie specem, stroną i sędzią, ale staram się być nauczycielem, który chce uczyć życzliwości, solidarności, zgody.

Właściwie nie ma tygodnia, by nie informowano o wykryciu kolejnych ognisk wirusa afrykańskiego pomoru świń. Słyszymy, że wielu rolników już straciło dorobek życia, a na rekompensaty muszą czekać nawet do kilku miesięcy, że czują się zostawieni sami sobie. Jest naprawdę aż tak źle?

Jest dramat. Oczywiście inaczej wygląda to z perspektywy rządu, związków zawodowych, partii rolniczych, a inaczej z punktu widzenia rolników. Wielu z nich ma kredyty i jeżeli nie będą mogli hodować trzody chlewnej, nie będą w stanie spłacić zobowiązań. Z kolei przestawienie się na inny rodzaj produkcji wymaga kolejnych nakładów finansowych.

 

Jednym słowem błędne koło.

Niestety tak. W dodatku rekompensaty nie są wypłacane regularnie. Wielu musi czekać na nie naprawdę długie miesiące, przez co nie mają za co żyć. Są jednak i tacy, którym odszkodowań odmówiono, obwiniając rolnika, że sam doprowadził do tego, iż wirus zagnieździł się w jego gospodarstwie.

 

Rzeczywiście słychać głosy, że to rolnicy nieprzestrzegający zasad bioasekuracji winni są rozprzestrzeniania się ASF.

Fachowcy, których znam, twierdzą, że przyczyną roznoszenia ASF w 80% są dziki, a w 20% człowiek, który często nie ma potrzebnej wiedzy w tym zakresie. Robi to zatem nieumyślnie. Jednak były też przypadki świadomego rozprzestrzeniania wirusa, np. ktoś z północy Polski przywiózł na nasz teren zarażone prosiaki. Kupił je tanio, bo i tak byłyby zutylizowane, a następnie dla zysku sprzedawał w okolicach Łosic, nie przejmując się, że ktoś inny będzie musiał ponieść dramatyczne konsekwencje.

 

Powiedział Ksiądz, że rolnicy często nie mają świadomości zagrożenia, ale przecież uczestniczą w szkoleniach, dostają różne ulotki.

Problem w tym, iż prowadzący takie spotkania nie zawsze mówią jasno i zrozumiale. Bywa i tak, że szkolenia ograniczają się do rozdania ulotek, które zwykle liczą kilkadziesiąt stron i są napisane zawiłym językiem. Z tego powodu powstają różne mity, np. niektórzy uważają, iż nie ma żadnej choroby, że to wszystko, by zniszczyć rolnika. Inni są zdania, iż skoro nie jest ona groźna dla człowieka, to nie stanowi żadnego zagrożenia. Tymczasem ASF naprawdę istnieje i czyni wielkie szkody. Przenosi się niezauważalnie jak grypa. Czasami nawet przy najlepszej bioasekuracji można sprawić, że wirus się rozniesie. Zresztą przepisy w tej materii też pozostawiają wiele do życzenia. Warto przy tym pamiętać, że każde gospodarstwo jest inne. Te duże, gdzie rolnicy dysponują większymi środkami, mogą sobie pozwolić nawet na zupełną izolację od zewnętrznego świata. Natomiast mniejszym hodowcom jest trudniej. Gęsta zabudowa i obecność innej zwierzyny sprawiają, że gospodarstwa te są bardziej narażone na możliwość wystąpienia ASF. Przecież nie da się wybić w całej wsi psów czy kotów, które mogą np. pójść do lasu, gdzie spotkają nieżywego dzika zarażonego wirusem. Poza tym cały ciężar bioasekuracji jest przeniesiony na rolnika, który musi kupować wszystkie płyny do dezynfekcji, maty. Pytałem jednego z nich, ile to kosztuje. Odpowiedział, że nawet 100 zł dziennie. Trzeba zatem wydać ok. 3 tys. miesięcznie. Tylko skąd ten rolnik ma je wziąć, kiedy jego dochody kształtują się na minimalnym poziomie? Moim zdaniem najważniejszą rzeczą jest pozbycie się dzików, które są głównymi sprawcami przenoszenia wirusa.

 

Dlaczego tak opornie podchodzi się do odstrzału tych zwierząt?

Monopol na zabijanie dzikiej zwierzyny ma Polski Związek Łowiecki. Jednak fizycznie nie jest on w stanie wywiązać się z tych zobowiązań, bo przez ostanie lata dzików namnożyło się bardzo dużo. Do tego dochodzi brak zrozumienia potrzeb rolnika. Słyszałem, jak np. łowczy obwiniali hodowców, zarzucając im, iż sami przyczyniają się do powiększenia populacji zwierząt przez ogólnie dostępne uprawy kukurydzy będące doskonałym siedliskiem dla dzików. Jest wprawdzie rozporządzenie rządu, by do końca listopada je wybić, ale to bardzo trudne. Teraz, gdy trwają kukurydziane żniwa, zwierzęta te przeniosły się do lasu. Tymczasem wytropienie dzika w lesie jest prawie niemożliwe. Kolejna rzecz - myśliwi traktują swoje zajęcie najczęściej jako hobby. W związku z tym nie ma woli zabijania zwierząt. Wśród łowczych i myśliwych jest wielu ludzi starszych, emerytów, którzy do lasu wchodzą np. wyłącznie podczas hubertusa, a w rzeczywistości nie potrafią nawet strzelać. Ponadto zmienić prawo łowieckie jest niezwykle trudno. Rolnik nie ma nic do powiedzenia w sprawie występującej na jego ziemi dzikiej zwierzyny, która wyżera kukurydzę czy ziemniaki, a on nic nie może zrobić. Doszło do tego, że PZŁ jest sędzią we własnych sprawach i to on wycenia szkody, za które musi zapłacić. Zatem w jego interesie jest to, by oszacować je jak najniżej. To państwo w państwie. Pojawiła się jednak nadzieja, iż wkrótce to się zmieni, ponieważ wpadliśmy na pomysł, by utworzyć na terenie naszej diecezji katolicki związek łowiecki. Na razie badamy możliwości prawne. Wiem też, że w najbliższym czasie zostanie podjęta inicjatywa ustawodawcza przez kilkunastu posłów PiS, którzy chcą zmienić prawo łowieckie. Warto również podkreślić, iż obowiązująca procedura dzików jest niezwykle skomplikowana, dlatego koniecznie trzeba ją uprościć.

 

Rozmawiamy o procedurach prawnych, rozporządzeniach itd. Tymczasem za każdą decyzją o utylizacji stada stoi konkretny człowiek i jego dramat.

To prawda. Byłem przy kilku sytuacjach bardzo trudnych, np. w gospodarstwie, gdzie wybijano świnie. Robiono to na oczach rolnika, któremu łzy ciekły ciurkiem, gdy patrzył, jak służby weterynaryjne dają śmiertelny zastrzyk jego zwierzętom. Czy trzeba to robić w ten sposób? Dlaczego nie można wywieźć trzody chlewnej poza gospodarstwo, by hodowca nie musiał patrzeć na to wszystko? Służby weterynaryjne twierdzą, że takie są procedury. Może to też warto zmienić?

Jako duszpasterz rolników uczestniczę w spotkaniach z gospodarzami, których trzeba podtrzymać na duchu, a jednocześnie starać się powstrzymać emocje, bo, niestety, przyjeżdżają do nas różni wichrzyciele namawiający hodowców do wychodzenia na ulice, robienia burd.

 

Kto to jest?

Trudno powiedzieć, ale w okolicach Międzyrzeca zjawili się np. jacyś działacze z Podkarpacia. Mówili o zdrowej żywności, a jeden nawet o diabłach. Kiedy zwróciłem mu uwagę, usłyszałem, iż jestem zdrajcą. To ludzie, którzy na dramatach naszych rolników chcą ubić interes. Do tego dochodzi jeszcze polityka, bo wiadomo, iż przeciwnikom obecnego rządu zależy na sianiu zamętu, podburzaniu. Robią to w nadziei, że wygrają kolejne wybory samorządowe. Nie myślą o rolnikach, traktując ich jedynie jako narzędzie do osiągnięcia własnych celów. Tam, gdzie jestem, staram się obnażać te niecne zamiary, przez co narażam się niektórym.

 

No właśnie, często Ksiądz, mówiąc kolokwialnie, dostaje po głowie?

Zdarza się. Jedni zarzucają mi, że krytykując sfery rządowe, pomagam opozycji. Jednak mam na uwadze wyłącznie dobro rolników. Jeśli widzę opieszałość czy nieudolność władz, to muszę o tym powiedzieć. Nie mogę chować głowy w piasek. Poza tym zawsze staram się, by krytyka była konstruktywna i apeluję o przestrzeganie prawa, chociaż mogę się z nim nie zgadzać. Z całą mocą chcę podkreślić, że obojętnie, czy rządzi lewica, czy prawica, zawsze jestem po stronie rolnika.

 

Zdarza się, że hodowcy dzwonią do Księdza, proszą o rozmowę, wsparcie?

Tak, szczególnie nasiliło się to po spotkaniu, jakie kilka tygodni temu odbyło się w kurii siedleckiej. Po wizycie u ministra Jurgiela doszliśmy z rolnikami i związkami zawodowymi do wniosku, że dobrze byłoby zorganizować tzw. okrągły stół i pod parasolem biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy umożliwić dialog oraz zmotywować wszystkie strony do jeszcze większego wsparcia hodowców. Było to udane spotkanie. Wzięło w nim udział ok. 40 osób. Nie zapadły wprawdzie rewolucyjne decyzje, ale staraliśmy się przekazać, iż w walce z ASF konieczne jest zjednoczenie sił. Po tym spotkaniu miałem kilkanaście telefonów i maili z różnymi pomysłami dotyczącymi rozwiązania problemu ASF. Nie jestem w tej sprawie specem, stroną i sędzią, ale staram się być nauczycielem, który chce uczyć życzliwości, solidarności, zgody. Nie mogę stać z boku, być tylko księdzem od ceremonii i kropidła, ale chcę pomagać. Tak widzę swoją rolę. Poza tym wywodzę się z rolniczej rodziny i wiem, jak trudna jest praca na roli. Rolnictwo to strategiczna dziedzina gospodarki, ważna dla całego narodu, więc powinna być chroniona, co staram się uświadamiać i do czego nawołuję.

 

Dziękuję za rozmowę.

MD

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz diecezji


7 czerwca kolegiatę janowską podniesiono do rangi bazyliki mniejszej. W Eucharystii wziął udział cały polski episkopat. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Para prezydencka na Dniu Dziecka


1 czerwca do Białej Podlaskiej przybył Prezydent RP Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Para prezydencka wzięła udział w festynie z okazji Dnia Dziecka.

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Kultura bez Granic
1 lipca na terenach rekreacyjnych przy kąpielisku w Kobylanach odbędzie się XV Przegląd Folklorystyczny „Kultura bez Granic”.
więcej »
Zjazd rodziny szkół im. Papieża Polaka
W dniach 15-16 czerwca w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Jana Pawła II w Radzyniu Podlaskim odbędzie się XXXI Ogólnopolski Zjazd Rodziny Szkół im. Jana Pawła II.
więcej »
Rocznica śmierci Orlika
24 czerwca w Rykach odbędą się uroczystości religijne i patriotyczne pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.
więcej »
 

POLECAMY


Specjalnie dla rodziny
Członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przy parafii św. Teresy w Siedlcach zapraszają na dzień poświęcony rodzinie.
więcej »
Sięgając do korzeni
Każdy jubileusz jest okazją do sięgnięcia do korzeni, do lepszego uświadomienia sobie fundamentów własnej tożsamości. Obchody 200-lecia diecezji siedleckiej stały się inspiracją do powstania i wydania wielu dzieł naukowych prezentujących i dokumentujących jej historię.
więcej »
Z troską o relacjach
Kolejny - po książkach: „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” - wywiad-rzeka przeprowadzony przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim to pozycja poświęcona zawiłościom w relacjach Kościoła z Żydami i judaizmem.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
1 Krl 21, 1b-16; Ps 5, 2-3. 5-6a. 6b-7
Ewangelia:
Mt 5, 38-42

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR