24 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Felicja, Rafał, Tymoteusz

Pogoda: Siedlce

Numer 4
24-30 stycznia 2019r.

menu

NEWS

W numerze ECHA materiały formacyjne dla Kół Żywego Różańca.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Ewangelizacja przez internet

5 lipca 2017 r.

Pan Bóg online


fot. FOTOLIA.COM

Kilka dni temu zakończyły się rekolekcje narodowe „Jezus na stadionie 2017”. Wzięło w nich udział ponad 35 tys. osób z kraju i zagranicy, które przez całą sobotę trwały na wspólnej modlitwie. Większość stacji telewizyjnych i portali internetowych nawet nie zająknęła się o tym wydarzeniu.

W serwisie PAP zainteresowane osoby nie znalazły ani jednego zdjęcia ze stadionu. Była za to np. galeria fotograficzna z Kongresu Świadków Jehowy. Czy to dziwi? Nie. W komunie operatorzy kamer dwoili się i troili, aby pokazując Jasną Górę, jednocześnie tak kadrować obrazy, by nie pokazać zebranych na błoniach wielotysięcznych tłumów.

Analogicznie było podczas pierwszych pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski. Na niewiele się to zdało, bo też i „siła rażenia” mediów (ich różnorodność, powszechność) w tamtym czasie nie była tak wielka jak dzisiaj.

 

W porę i nie w porę

W XXI w. wiele się zmieniło. Ktoś zadał pytanie, czy gdyby św. Paweł żył dziś, prowadziłby bloga? Jestem pewien, że tak. To on przecież pisał do Tymoteusza: „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa […] głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz […] Ty zaś czuwaj we wszystkim” (por. 2 Tm 4,1-5). Dziś już nie da się siedzieć z założonymi rękami i narzekać, że ludzie nie chcą przychodzić do kościoła, że tak małą mają wiedzę, jak wielkie rzeczy Bóg im przygotował! Lamentować, jakim to złem jest internet i zastanawiać się, ilu diabłów zmieści się w jednym megabajcie informacji. To śmieszy. Jest w nim tyleż dobrego, co i złego - jak w życiu. Od nas zależy, jak owo narzędzie wykorzystamy.

Kilka tygodni temu Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski zachęcało, by zamieszczać na Twitterze i portalach społecznościowych jak najwięcej fotorelacji z procesji Bożego Ciała, pokazywać ich piękno, barwność, duchową siłę. I słusznie! Dlaczego nie? Dlatego, że to niepoprawne politycznie? Wstydliwe? Bo to obciach przed Europą, która erę chrześcijaństwa ma już za sobą? Tylko że ta Europa, zamiast obrazków rozmodlonych ludzi i relacji z procesji, ma dziś serwisy informacyjne wypełnione po brzegi migawkami pokazującymi demolki na ulicach, fanatyków z pasami szahida wokół bioder i wszechobecnym lękiem.

 

Kościół online

Ciągle istnieje w Kościele zbyt mała świadomość, jak ważna jest - szczególnie w perspektywie młodszego i średniego pokolenia - obecność w przestrzeni wirtualnej. Mamy duże dobre portale katolickie. Super! A ile procent parafii ma własne strony internetowe? Jeśli już je ma, jak one wyglądają, jak często są aktualizowane? Ilu duchownych prowadzi blogi, wychodząc w ten sposób np. do swoich parafian? Że nie ma na to czasu? Że trzeba „znać się na internecie”? Nie ma problemu - douczyć się zawsze można. Że będą zadawali niewygodne pytania? Niech zadają. Będą pisać podłe, złośliwe komentarze? Niech piszą, to ich problem. Ale też znajdą się i tacy - a jestem przekonany, że będzie ich większość! - którym śmiałe otwarcie Kościoła, także w tym zakresie, pomoże poznać go bez perspektywy piedestału i niedostępności. Pokonają nieśmiałość i odważą się zadać pytania, które nieraz przez wiele lat blokują ich wewnętrznie. Złamią stereotyp zabieganego księdza, który od czasu do czasu zagrzmi z ambony, wpadnie do domu jak po ogień przy okazji kolędy, bez szans na głębszą rozmowę. Zobaczą, parafrazując Mariusza Max Kolonko, „jak jest”! Usłyszą Ewangelię „w swoim języku” (por. Dz 2,6).

Być może malkontenci zaczną narzekać, że to pójście na łatwiznę, że tylko czekać, jak ludzie zaczną domagać się spowiedzi przez internet. Że „nie o to chodzi”, bo łaski uświęcającej nie da się przesłać w mailu. Spokojnie. Nie w tym rzecz, aby zakwestionować sens spotkania z Panem Bogiem w realu. Jego nic nie zastąpi. Chodzi o to, aby uchylić szerzej drzwi. Zmienić przeteologizowany język i zacząć mówić do ludzi, a nie do ścian. Przygotowując się do homilii, rzadziej korzystać z gotowców i kombinacji klawiszy ctrl+C i ctrl+V, a częściej dać się poprowadzić w głąb Bożego słowa i skonfrontować z szaroburą codziennością. Zaciekawić, dać dobrą treść - a może też zaniepokoić, zburzyć nieświęty „święty spokój”.

Pan Bóg sobie z resztą poradzi.


Langusta na palmie

W internecie, pośród tzw. de motywatorów, można znaleźć taki oto obrazek: młodzi ludzie, w tle wyłączone komputery podpięte pod internet, w perspektywie przed nimi postać Jezusa i podpis: „Zostawili sieci i poszli za Nim”.

 

Pięknie! Przekaz wydaje się być dość czytelny: nie marnuj czasu na bezsensowne surfowanie i usłysz głos Chrystusa, który cię woła! Pójdź za Nim!

Rodzi się jednak pytanie: czy jedno z drugim musi kolidować? Czy w internecie naprawdę nie da się usłyszeć głosu, który pozwoli zachwycić się Chrystusem i pójść za Nim - w najpełniejszym tego słowa znaczeniu?

 

Księża w sieci

Kto wchodzi na serwis YouTube bez trudu odnajdzie tam kazania ks. Piotra Pawlukiewicza, konferencje dominikanina o. Adama Szustaka, zapisy internetowych rekolekcji, videoblogi, audiobooki innych kapłanów, biskupów. Filmy mają dziesiątki (a bywa, że i setki!) tysięcy odsłon, towarzyszy im mnóstwo komentarzy, dyskusji. Wielu moich przyjaciół, znajomych regularnie sięga po te treści - także ci, którym dotąd praca czy inne zajęcia nie pozwalały na wykrojenie nawet kilku minut dziennie na modlitwę. Słuchają w domu, jadąc samochodem czy autobusem do szkoły, pracy. Wielu dzięki nim złapało „życiowy pion”, zaczęło czytać Pismo Święte, regularnie uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Inaczej patrzeć na swoje zabiegane życie.

 

Facet po przejściach

Wydaje się, że dziś można mówić o swoistym „fenomenie Szustaka”. Kim jest dominikanin? Potężnym facetem z wygoloną głową, z niekoniecznie kolorową przeszłością i bojami, które musiał stoczyć, aby stanąć mocno na nogach (mówi o nich szczerze, dużym drukiem), potrafiącym w ciągu kilkuminutowej konferencji „zasolić” takie zdanie, odsłonić taką kartę Biblii, opowiedzieć w fascynujący sposób o zapisanych tam wydarzeniach, że później „chodzą” one za człowiekiem cały dzień. Wszystko krótko, dosadnie. Znanym z humoru i nietuzinkowości (no bo kto inny wpadłby na pomysł, aby swój oficjalny kanał nazwać www.langustanapalmie.pl?). Zawsze odnoszącym się z wielkim szacunkiem do słuchacza. Ktoś zapytał internautów, co najbardziej cenią w jego konferencjach? Przytoczę kilka odpowiedzi. Nie dlatego, by namalować laurkę czy przysporzyć lajków katocelebrycie (nigdy za takiego o. Adam się nie uznawał), ale by pokazać, jakiego przekazu oczekują dziś ludzie. I jak Kościół powinien zmienić swój język, aby dotrzeć do swoich dzieci, które - bywa! - okopały się na pozycji obserwatorów, kibiców, nierzadko kontestatorów. Którym, pomimo wielu lat katechezy, niewiele zostało w głowie z przekazywanej wtedy wiedzy o dogmatach, Biblii. A którym, niczym ewangelicznej zagubionej owcy, również należy się nasza uwaga.

 

Zwyczajnie i mądrze

„Ma dar odkrywania innym tego, co Bóg może nam powiedzieć o nas i naszym życiu - dodatkowo burzy pewien mur - świecki/duchowny”; „słucham go, ponieważ to, co dotąd było niezrozumiałym - układać się zaczyna we wspaniały obraz 3D, mający sens, sedno i smak”; „mam wyższe studia, należę do Domowego Kościoła, ale bardzo często, jak słucham kazania innych, to połowy słów nie rozumiem - jakby robili konkurs, kto bardziej otumani. A tutaj powiedziane zwyczajnie a mądrze”; „jest „sporym” facetem, a jednak Boga nie zasłania, a wręcz przeciwnie: odsłania i to jego odsłanianie rąbka tego, co dla mnie było tajemnicą, czyni z Boga = Tatę, z Jezusa = Przyjaciela, a Ducha Świętego „lekkim powiewem” z mocą tornada. Też chcę uwielbiać Boga w tym, co robię”; „bo trafia do mojego serca - nie boi się mówić wprost, nie mówi zbędnych słów, poszukuje, przyznaje się do słabości, zrywa ze schematami, ma szeroką wiedzę, żartuje, ma do siebie dystans i… wierzy Bogu”.

Dziś chcąc głosić skutecznie Ewangelię, trzeba zejść z piedestału. Przetłumaczyć na prosty język teologiczny slang, zrozumiały co najwyżej dla wąskiej grupy odbiorców. Najpierw dzielić się swoją wiarą! Nie rezygnować z twardej prawdy, nie ulegać (ostro piętnowanemu przez papieża Piusa XII w encyklice „Humani generis”) relatywizmowi dogmatycznemu, z jakim coraz częściej mamy do czynienia, ale pokazywać ją jako coś, co może stać się drogą dla każdego. Ukazywać miłość Boga i świętość nie jak ulukrowaną bajkę, lecz mówić o nich tak, by słuchacze uwierzyli, iż są one możliwe do zdobycia! Tu i teraz. Nawet wtedy, jeśli są upaćkani błotem po pachy.

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
Być kobietą urzekającą
„Życie w zgodzie z naturą” - pod takim hasłem upłynie spotkanie z cyklu „Być kobietą urzekającą” zaplanowane na 6 lutego w Miętnem.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR