14 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Przed beatyfikacją Hanny Chrzanowskiej

25 kwietnia 2018 r.

Błogosławiona na miarę naszych czasów


fot. ARCH.

Hanna Chrzanowska miała ogromny wpływ na rozwój całego pielęgniarstwa - mówi Beata Baliszewska, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich.

Obecnie środowisko pielęgniarskie musi zmierzyć się z wieloma problemami, w tym z dążeniem do zeświecczenia zawodu. W naszej pracy aspekt duchowy jest bardzo ważny. Towarzyszymy i pomagamy pacjentom od poczęcia do końca ich życia. Dlatego chcemy przybliżać postać błogosławionej H. Chrzanowskiej, która łączyła pracę pielęgniarki z zaangażowaniem religijnym. Myśl o podjęciu starań o jej beatyfikację zrodziła się w środowisku krakowskich pielęgniarek, które w 1998 r. zwróciły się z prośbą do kard. Franciszka Macharskiego o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Dzisiaj  mamy błogosławioną na miarę naszych czasów, która jest wzorem i ideałem posługi przy pacjencie - stwierdza.

Świadectwo jej życia pokazuje, że zawód pielęgniarki to nie tylko praca - to powołanie niesienia pomocy każdemu człowiekowi. Jestem pielęgniarką z 32-letnim stażem zawodowym i wiem, że w pracy ważne jest zarówno wynagrodzenie, jak i pasja, z jaką wykonujemy powierzone zadania. Praca daje mi satysfakcję, nie zamieniłabym jej na żadną inną. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, nie da się zastąpić relacji międzyludzkich żadnym urządzeniem mechanicznym. Pacjent potrzebuje fachowej pomocy, ale również ludzkiego wsparcia. Ważne, żebyśmy tak opiekowali się pacjentami, jak sami chcielibyśmy, aby się nami zajęto.

Błogosławiona H. Chrzanowska dbała nie tylko o rozwój duchowy, ale również intelektualny. Była autorką pierwszego podręcznika dla pielęgniarek, w latach 1929-1939 redaktorem miesięcznika „Pielęgniarka Polska”, działała w Polskim Stowarzyszeniu Pielęgniarek Zawodowych. Gdy w okresie komunizmu pielęgniarstwo sprowadzono do roli pomocniczej, niemalże służalczej, ona z własnej inicjatywy doskonaliła sztukę zawodową, m.in. poprzez stypendium w Stanach Zjednoczonych, gdzie szukała rozwiązań sprawowania opieki nad pacjentem w domu. Obecnie zawód pielęgniarski jest zawodem samodzielnym i został wyniesiony do poziomu kształcenia akademickiego, co było bardzo potrzebne po latach jego marginalizacji.

W postaci H. Chrzanowskiej szczególnie cenię również to, że jako pierwsza zapragnęła realizować swoje powołanie inaczej. Samodzielnie docierała do tych, którzy o pomoc się nie upomną. Nowa błogosławiona pokazuje nam, pielęgniarkom, że należy więcej wymagać od siebie i innych, przypominając słowa papieża Jana Pawła II, z którym zainicjowała pielęgniarstwo parafialne. Ponadto imponuje mi jej zaangażowanie w wykonywaną pracę. Dzisiaj brakuje nam przekonania, które zawsze miała Chrzanowska, że to, co robimy, jest ważne.

 


Zarażała radością

Rozmowa z Marzeną Florkowską, autorką książki pt. „Radość dawania”
o nowej błogosławionej - Hannie Chrzanowskiej.

 

28 kwietnia w krakowskim sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona nową błogosławioną. To również bohaterka pani  książki…

 

Z postacią H. Chrzanowskiej zetknęłam się 15 lat temu przy okazji pracy nad książką o innej niezwykłej osobie - o. Piotrze Rostworowskim, benedyktynie i kamedule. Poznałam wtedy Zofię Szlendak-Cholewińską, która była w bliskim kontakcie także z Hanną Chrzanowską. To ona zaprowadziła H. Chrzanowską do ks. Karola Wojtyły, który doskonale zrozumiał potrzebę opieki nad ludźmi obłożnie chorymi w domach. To dzięki tej znajomości rozwinęło się tzw. pielęgniarstwo parafialne. Zofia Szlendak-Cholewińska należała do inicjatorek rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego, a po latach została uzdrowiona za wstawiennictwem H. Chrzanowskiej.

 

Na czym polegało pielęgniarstwo parafialne?

 

Po wojnie było mnóstwo ludzi samotnych i niepełnosprawnych - młodych i starych, obłożnie chorych, którzy często nie mogli liczyć na żadną opiekę. W tamtym czasie nie działały w takim wymiarze jak dzisiaj ani Caritas, ani PCK, ani Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej. Wskutek zawirowań wojennych wielu ludzi nie miało rodziny, która mogłaby się nimi zająć. Również młode osoby niepełnosprawne często żyły w całkowitym opuszczeniu, a nawet ukryciu z powodu wstydu rodziny.  H. Chrzanowska pomagała właśnie takim osobom. Najpierw odwiedzała ich w domach, gdy była nauczycielką w krakowskiej szkole pielęgniarskiej, w ramach przedmiotu, który wykładała - pielęgniarstwo domowe. Ale zrozumiała, że to nie wystarczy, że trzeba czegoś więcej. Opiekę nad chorymi i niepełnosprawnymi chciała oprzeć o Kościół. Szukała pomocy wśród proboszczów i sióstr zakonnych. W 1957 r. poznała Karola Wojtyłę - on zrozumiał, o co jej chodzi, zaprowadził do proboszcza w kościele Mariackim w Krakowie,
ks. Ferdynanda Machaya, który pomagał także finansowo tak, aby można było zatrudnić pierwsze pielęgniarki. W 1958 r. ks. K. Wojtyła został biskupem, następnie arcybiskupem, kardynałem i mógł szerzej wspierać ideę pielęgniarstwa parafialnego.

 

Skąd w Hannie taka wrażliwość na ludzką krzywdę i chęć niesienia pomocy?

 

Wyrosła w inteligenckim i bardzo zamożnym domu, w którym panowała niesamowita wolność i tolerancja - rodzice nie kierowali jej wyborami. Ojciec - Ignacy Chrzanowski, wybitny profesor literatury na Uniwersytecie Jagiellońskim, nie sprzeciwił się, gdy postanowiła zostać pielęgniarką. W domu panował mocny duch filantropii. Jak pisała w swoim pamiętniku, „wzrastałam w atmosferze pomocy drugim i dobroczynności”. Jej dziadek Karol Szlenkier, zamożny warszawski przedsiębiorca, był też wielkim społecznikiem i mecenasem sztuki. Myślę, że pomaganie było dla niej naturalnym odruchem, który wyniosła z domu rodzinnego. Hanna była również blisko związana z ciotką, młodszą siostrą matki, Zofią Szlenkierówną. „Najważniejsza była ciocia Zosia” - pisała Hanna, podziwiając jej zaangażowanie w pracę pielęgniarki. Ciotka prowadziła szpital dla dzieci w Warszawie. Innym powodem decyzji była troska i opieka, jakiej doświadczyła podczas pobytu w szpitalu, gdy jako 12-latka zachorowała na czerwonkę.

 

Jako pielęgniarka wykazała się niespotykanym podejściem do pacjenta. Na czym polegały jej nowatorskie metody?

 

Przede wszystkim zależało jej, aby chory był nakarmiony, umyty i opatrzony. Ale postrzegała chorego jako całość: człowieka, który tęskni do towarzystwa, rozrywki, bliskości, możliwości wyjścia z domu choćby na moment. Powtarzała, że „pielęgniarka musi czymś zainteresować chorego, pożartować, odciągnąć go od choroby. Na przekór często strasznemu cierpieniu, aby całe zło przemienić w dobro”. Jej naczelne hasło brzmiało: „Jesteś odpowiedzialna i nie wolno ci zawieść”.

Ale dbała także o pielęgniarki. Była inicjatorką rekolekcji i dni skupienia dla nich. Potrafiła znaleźć mądrych kapłanów, którzy głosili duchowe konferencje, a jednym z prowadzących był ks. Franciszek Macharski, późniejszy metropolita krakowski. To pierwsza błogosławiona świecka pielęgniarka na świecie.

 

W pomoc chorym angażowała również młodzież i studentów…

 

Zachęcała mnóstwo młodych ludzi, studentów oraz młodzież pracującą, aby jako wolontariusze np. zabierali chorych na spacer, wycieczkę, do kina, teatru. Było to szalenie trudne, gdyż w tamtych czasach nie było podjazdów dla niepełnosprawnych i innych udogodnień, które dzisiaj są ogólnie dostępne. Dzięki jej staraniom wiele niepełnosprawnych osób wracało do nauki, kończyło szkoły, zdarzało się, że studiowali. Przede wszystkim nie byli samotni, zamknięci w czterech ścianach. Organizowała dla nich odwiedziny księży z posługą duszpasterską i sakramentalną.

 

Jaki obraz nowej błogosławionej wyłani a się z zebranych przez panią wspomnień, listów i anegdot?

 

H. Chrzanowska miała niespożytą energię oraz pomysły, co zrobić, żeby świat ludzi chorych zmienić na lepszy. Organizowała dla nich dłuższe wyjazdy, poza miejsce zamieszkania. Najpierw były to czterodniowe, następnie dwutygodniowe turnusy. Tego nikt wcześniej nie robił. Chorzy również nie byli na początku przekonani do takich wyjazdów. Bali się, czy sobie poradzą w nowym środowisku, poza domem. W nowej błogosławionej szczególnie urzekła mnie jej filozofia postrzegania człowieka. Patrzyła na niego od początku do końca. Nie skupiała się tylko na chorobie. Widziała w swoich pacjentach ludzi, którzy pragną normalnie żyć, a nie tylko przeżywać swoją chorobę. Niosła pomoc z wielką radością, nie miała w sobie nic z cierpiętnictwa. Dlatego tak zatytułowałam książkę „Radość dawania”. Praca pielęgniarki nie była przykrym obowiązkiem lub poświęceniem. Chrzanowska zarażała radością.

 

Czy dzisiaj jej przykład może inspirować?

 

Oczywiście. Widać to przede wszystkim w działaniu hospicjów domowych, których jest prekursorką. Jest wzorem nie tylko dla pielęgniarek, ale również opiekunek czy wolontariuszy. Inspiruje zarówno osoby pracujące, studentów czy młodzież działającą na rzecz pomocy osobom chorym i niepełnosprawnym. Wielu z nich po latach twierdzi, że kontakt z ludźmi chorymi był jednym z najważniejszych doświadczeń, które ukształtowało ich jako ludzi. W Krakowie powstało również Centrum Pomocy Wyręczającej dla Dzieci Przewlekle Chorych noszące jej imię, które opiekuje się dziećmi wymagającymi całodobowej opieki z całej Polski. Przyjmują je na dwutygodniowe bezpłatne turnusy, aby w ten sposób odciążyć i pomóc ich rodzicom czy opiekunom. Dokładnie to samo robiła H. Chrzanowska.

                                          

Z jakimi problemami może się zwrócić do niej zwykły człowiek?

 

To błogosławiona dla każdego. Oprócz służby zdrowia, pomocy mogą u niej szukać wszyscy ludzie chorzy i niepełnosprawni - tacy, którymi się zajmowała. Miała również doskonały kontakt z ludźmi młodymi - oni również mają w niej orędowniczkę.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika Król

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR