21 lutego 2019 r. Imieniny obchodzą: Eleonora, Feliks, Kiejstus

Pogoda: Siedlce

Numer 8
21-27 lutego 2019r.

menu

NEWS

W numerze materiały formacyjne dla Kół Żywego Różańca. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Historia

 
 

Z dziejów Podlasia (639)

27 czerwca 2018 r.

Krótka obrona stacji kolejowej w Międzyrzecu 16 listopada 1918 r.

Obrona stacji kolejowej w Międzyrzecu stanowiła w istocie jedyny poważniejszy punkt oporu rdzennych mieszkańców miasta, którzy nie byli metodycznie przeszkoleni wojskowo, a tylko tyle, ile zdołali się nauczyć w ciągu dwóch dni władzy polskiej. Być może nie wszyscy umieli dobrze posługiwać się bronią.

Murowany budynek dworca kolejowego oddalony był od centrum Międzyrzeca ok. 1,5 km i prowadziła do niego okrężna trasa - obecną ul. Narutowicza. Wypalony przez wycofujących się w 1915 r. Rosjan, wielkim trudem odbudowany, w roku 1918 znowu stał się obiektem agresji. Obsadę budynku stanowiła niezbyt liczna załoga POW, która liczyła ok. dziesięciu ludzi, słabo uzbrojonych w jednostrzałowe karabiny. Ogólnie rzecz biorąc, stacja nie była przygotowana do długiej obrony, gdyż nie obawiano się napadu; jej obsada była tylko po to, aby wiadomo było, że budynek jest w polskich rękach. Słysząc strzały wokół pałacu, załoga zatelefonowała do Łukowa będącego już w polskim posiadaniu i stamtąd otrzymała polecenie, aby bronić stacji za wszelką cenę i że za godzinę przybędzie łukowska pomoc z odsieczą.

Jeden z obrońców stacji Benedykt Oksiuta napisał później: „Postanowiliśmy bronić stacji do ostatka i zaczęliśmy się rozstawiać na dole i na piętrze. Komendę objął śp. por. Kazimierz Mikołajczuk i powiada - «Chłopcy, rozstawić się po oknach, jak Niemcy będą już blisko stacji, rozpoczniemy ogień”. Tu można dodać, że dowodzenie to objął były niższy oficer kawalerii armii carskiej, uczestnik I wojny światowej. Tu okazał się jednak miernym dowódcą, raczej nieprzystosowanym do obrony obiektu murowanego. Można zadać sobie pytanie, dlaczego peowiacy dostali tylko po kilka naboi do swych karabinów. K. Mikołajczuk nie dość, że nie uprzedził ich, że należy oszczędzać amunicję i strzelać tylko na komendę, to nie egzekwował tego ostro i nie wyznaczył swego zastępcy na pierwszą kondygnację. B. Oksiuta wspominał: „Nas czterech [byli to Piotr Filipowicz, Lucjan Piotrowicz, Tomasz Kulik i autor relacji - JG] dostaliśmy się na piętro. Każdy z nas zajął sobie jedno okno i z niecierpliwością oczekiwał Niemców”. Chyba ma rację historyk P. Łossowski twierdzący, że stację postanowili zaatakować rozbrojeni przedtem Niemcy stacjonujący w Międzyrzecu, którzy zdołali się na powrót uzbroić. B. Oksiuta relacjonował: „Naraz zobaczyliśmy, jak całą kolumną wynurzyli się spoza ogrodu leśnika Prackiego. Każdy z nas, nie czekając komendy, przykłada karabin do ramienia i celuje w Niemców. Padły strzały”. Okazało się jednak, że nie był to tchórzliwy przeciwnik, ale zaprawieni w boju weterani, którzy nie dali się zaskoczyć. Oksiuta napisał: „Niemcy zaczęli się rozbiegać w różne strony, kryjąc się za stodołami wsi Stołpno i zaczęli strzelać. Bili w okna tak celnie, że po paru minutach nie było ani jednej szyby”. Wkrótce wyszło na jaw, że dowódca polski nie wziął pod uwagę okrążenia stacji i nie wystawił posterunków ją okalających. B. Oksiuta pisał: „Niemcy obeszli stację naokoło i już mają nas w pułapce (…). Zaczynają bić na stację z dwóch karabinów maszynowych, które ustawili na przejeździe berezowskim i prowadzącym do tartaku. Zapalili domki, które stały na wprost stacji i wzięli nas w krzyżowy ogień”.

Sytuacja obrońców szybko pogorszyła się, gdyż zaczęło brakować amunicji. Oksiuta twierdził: „Strzelanina z naszej strony trwała bardzo krótko, ponieważ każdy z nas dostał tylko po pięć sztuk naboi, gdyż taki był rozkaz, i jakkolwiek każdy sobie parę sztuk więcej zabrał tak, że mieliśmy po 15, liczba ta okazała się za mała, bo każdy swoje szybko wystrzelał”. To jeszcze było niczym w porównaniu z tym, że zabrakło solidarności w obronie i sam dowódca „stracił głowę”. Oksiuta zapisał: „Naraz na dole strzały ucichły (…). Schodzi na dół jeden z obrońców dowiedzieć się, co się stało, i po krótkim czasie przybiega zdyszany i powiada, że na dole nikogo nie ma, gdyż wszyscy uciekli, widząc niebezpieczeństwo, iż Niemcy okrążają stację”.

Okazało się, że obrońcy na parterze nie tylko wzięli nogi za pas, nie powiadamiając tych z piętra, ale nawet zostawili na pastwę losu ciężko rannego 22-letniego kolegę Czesława Kozłowskiego, który dostał postrzał w piersi. Leżał w kałuży krwi na posadzce i prosił o wodę. Konającemu oddał ostatnią posługę L. Piotrowicz, schodząc z piętra. Znalazłszy się na parterze, peowiacy z górnej kondygnacji uradzili, żeby się poddać. Karabiny pochowali w piecu, ściągnęli prześcieradło z łóżka, które było na górze i wystawili w okno na znak, że się poddają. Niemcy nie uszanowali honorowej kapitulacji, pobili poddających się i obrabowali ich z pieniędzy. B. Oksiuta pisał: „Obskoczyli mnie jak diabli dobrą duszę (…). Przetrząsnęli wszystko, zabrali pieniądze, a portfel z fotografiami rzucili na tor kolejowy”. Jeden z peowiaków nazwiskiem Kominko miał rewolwer w kieszeni. „Znalazłszy u niego broń, zaczęli go bić kolbami po głowie tak silnie, że leżał cały we krwi”. Napastnicy zatrzymali także jednego z pracowników kolei niebiorącego udziału w obronie, który miał przy sobie pieniądze do wypłaty dniówkowej dla robotników pracujących na torach. Mimo że prosił i błagał, wszystko mu zabrano. Obrabowawszy go doszczętnie, Niemcy zaczęli się kłócić i szarpać o łup, nie zważając, że mają przy sobie granaty. Jeden z takich granatów upadł przy szamotaninie i wybuchł, raniąc dwóch z nich. Skorzystał z tego B. Oksiuta i rzucił się do ucieczki. Obejrzał się dopiero wtedy, gdy poczuł, że coś go drapnęło po szyi i świsnęło koło ucha. Tak wspominał swą ucieczkę: „Dolatuję do przejazdu - rany Boskie - idzie czterech Niemców i coś niesie na drabinie. To był ich dowódca ranny. Ci, jak mnie zobaczyli, drabinę o ziemię i uciekają, aż piszczy. Ja za nimi, potem w bok, jestem już w rowie. Rowem dotarłem do lasu Jaźwiny, gdzie spotkałem swoich kolegów”. Okazało się, że słaba, improwizowana obrona dworca kolejowego w Międzyrzecu kosztowała Niemców co najmniej godzinę czasu i trzech ciężko rannych żołnierzy.

Józef Geresz

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Uroczystości w Pratulinie


23 stycznia w pratulińskim sanktuarium odbyły się doroczne uroczystości z racji wspomnienia bł. Męczenników Podlaskich. Wydarzeniu towarzyszyło poświęcenie Domu Pielgrzyma. Uroczystościom przewodniczyli kard. Kazimierz Nycz oraz bp Kazimierz Gurda i bp Piotr Sawczuk. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Dzień Życia Konsekrowanego


Każdy dzięki Duchowi Świętemu odkrywa swój własny sposób ofiarowania się Ojcu Niebieskiemu. Własny, ale otrzymany i przyjęty od Boga; własny, ale jednocześnie potwierdzony przez Kościół, w którym jest obecny i działa Boży Duch; własny, ale w odniesieniu do Jezusa Chrystusa, bowiem żadne ofiarowanie siebie poza Chrystusem nie może być przyjęte przez Ojca. Tylko Jego ofiara została przyjęta - podkreślił bp Kazimierz Gurda w homilii podczas Eucharystii sprawowanej w święto Ofiarowania Pańskiego. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


Tropem Wilczym
3 marca, po raz piąty we Włodawie, odbędzie się Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W programie są biegi na dystansie 5 km oraz na symbolizującym datę śmierci ostatniego z wyklętych odcinku 1963 m.
więcej »
Uczczą pamięć
Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Rykach zaprasza na obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które odbędą się 1 marca.
więcej »
O puchar biskupa
1 marca po raz siódmy odbędzie się Halowy Turniej Katolickich Szkół Ponadpodstawowych w Piłce Nożnej Dziewcząt i Chłopców o Puchar Biskupa Siedleckiego Kazimierza Gurdy.
więcej »
 

POLECAMY


O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
Unici przed kamerą
31 stycznia zakończyły się zimowe zdjęcia do filmu „Z ziemi podlaskiej”. Produkcja przybliża wstrząsające losy naszych unitów.
więcej »
Unici ziemi łosickiej
Książka Tomasza Dobrowolskiego „Unici ziemi łosickiej i ich walka o jedność Kościoła i polską wieś na Podlasiu” doskonale wpisuje się w cykl obchodów jubileuszowych, tj. 200-lecie powołania diecezji siedleckiej i 100-lecie odzyskania niepodległości.
więcej »
O cudach i niezaglądaniu Bogu w rękaw
Od momentu urodzenia aż do dzisiaj moje życie to pasmo cudów. I wciąż nie mogę się nadziwić, że Bóg tak mnie kocha.
więcej »
 

SONDA

 

Wyrzucanie żywności uważam za...

grzech

marnotrawstwo

problem współczesnego świata

nieodpowiedzialność

nie uważam tego za coś złego



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR