5 grudnia 2020 r. Imieniny obchodzą: Krystyna, Sabina, Norbert

Pogoda: Siedlce

Numer 49
03-09 grudnia 2020r.

menu

NEWS

Na czym polega procedura Niebieska Karta? Jakie są rodzaje przemocy domowej? Zachęcamy do lektury najnowszego numeru ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Historia

 
 

Misja

11 listopada 2020 r.

Mam wszystko: cierpienie i radość


fot. ARCHIWUM

Mamy kochać tych, do których Pan nas posyła, kimkolwiek by byli, a ta miłość przejawia się w każdej formie - w postaci zabandażowanej nogi, tabletki na ból zęba, pocieszenia płaczącego czy podniesienia upadłego - mówi Helena Pyz.

Jest misjonarką świecką, lekarzem specjalistą chorób wewnętrznych, od 31 lat pracuje w Indiach. Kiedy przyjechała do Ośrodka Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya, zastała 220 jego mieszkańców, w tym 150 dzieci mieszkających w internatach. Ośrodek założył 50 lat temu polski pallotyn o. Adam Wiśniewski, który pragnął służyć ludziom z najniższego szczebla hinduskiej drabiny społecznej. Był jedynym lekarzem otaczającym opieką medyczną kilkanaście tysięcy trędowatych. H. Pyz, która przypadkowo usłyszała o ośrodku, zgłosiła wolę wyjazdu na placówkę. Chciała pomóc ciężko choremu pallotynowi, a przy okazji dużo się nauczyć od niego o nieznanym w Polsce trądzie. Ośrodkowi w pewnym momencie groziła likwidacja, gdyż ks. Adam wkrótce zmarł. W lutym 1989 r. wyruszyła do Indii. Po przyjeździe do Jeevodaya - mimo bariery językowej, braku doświadczenia w leczeniu trądu i chorób tropikalnych, trudności materialnych i klimatycznych - od początku wiedziała, że jest to posługa dana jej przez Boga.

Na miejscu została zobowiązana do prowadzenia ośrodka. Miała wówczas 41 lat, od 1971 r. była członkinią Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. W Jeevodaya przyjmowała w przychodni ludzi naznaczonych trądem, a także biednych mieszkańców okolicznych wiosek, których nie było stać na inną opiekę medyczną. Pracę wykonywała charytatywnie. Do pomocy miała dwóch felczerów, dwa razy w tygodniu przyjeżdżał lekarz z sąsiedniego miasta. W związku z dużą liczbą chorych z czasem uruchomiono drugą przychodnię, oddaloną o 60 km, a po kilku latach, gdy przybyli pallotyni - jeszcze jedną, 200 km dalej od Jeevodaya.

- Przyjmowaliśmy setki osób, miesięcznie było to nawet kilkanaście tysięcy - mówi misjonarka. Sama uratowała przed kalectwem tysiące. Z każdym rokiem ubywało chorych, ale czekała na nią także posługa w internacie, w którym przebywają dzieci pobierające naukę w szkole podstawowej i średniej. To dzieci napiętnowane trądem, ich rodzice przebywają w kolonii dla zarażonych tą chorobą. - Czuję się za nich odpowiedzialna, także za ich rozwój duchowy - oznajmia.

Dawniej - nie znała języka, kultury, trądu, dziś zrozumiała wiele, choć niekiedy jeszcze coś ją zaskakuje. Czuje się zżyta ze społecznością hinduską. - Jestem częścią tej rodziny - wyznaje. - Nabyłam sporo doświadczenia i mimo że nieraz były różne trudne sytuacje spowodowane przez tych, z którymi żyję, nigdy nie przyszło mi do głowy, aby stąd uciec - podkreśla. Jak mówi misjonarka, mentalność Hindusów, nawet katolików, jest zupełnie inna od naszej, przez co przeżywała bolesne chwile. Ratunkiem było odniesienie do Boga. - Robię tyle, ile mogę, ile otrzymuję w swoje ręce, a co dalej będzie, nie wiem - stwierdza. Jej słowa i zapewnienie o Bożej opiece są wskazówką, jak postrzegać swoje wybory życiowe i jak odpowiadać na zawołanie Pana. Trzeba tylko się mocno otworzyć, aby usłyszeć Jego głos.

 

Wciąż doświadcza radości

Dzieli się przekonaniem co do tego, że misje zmieniają człowieka, i to bardzo. Na pytanie, jak wiele otrzymała dzięki posłudze misyjnej, H. Pyz odpowiada ewangelicznym cytatem ze słowami św. Piotra, który pytał Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”. Pan odpowiedział: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.

- Ja to mam. Mam wszystko - cierpienie i radość, której jest tak wiele, że nie mieści się w moim sercu - wyznaje pani Helena. - Otacza mnie miłość i wiem, że jest to działanie Boże w innych ludziach. Moją misją nie jest głoszenie słowa, choć i to czynię, napominając, kierując. Dziś jako misjonarze idziemy i świadczymy swoim życiem. Jeśli widząc moją pracę, ktoś uwierzy w Pana Boga, będzie to łaska dana temu człowiekowi. Moim zadaniem jest pełnienie posługi w imię Boże, niesienie miłości. Mamy kochać tych, do których Pan nas posyła, kimkolwiek by byli, a ta miłość przejawia się w każdej formie - w postaci zabandażowanej nogi, tabletki na ból zęba, pocieszenia płaczącego czy podniesienia upadłego - tłumaczy.

Ważnym zadaniem jest administrowanie ośrodkiem, którego misją jest opieka zdrowotna nad lokalną ludnością dotkniętą trądem oraz prowadzenie szkoły wraz z internatem. W czasie pandemii, ze względu na izolację od reszty społeczeństwa, na szczęście nikt z najbliższej okolicy nie zachorował na COVID-19. W ośrodku pozostali ci, dla których to jedyny dom, i ci, którzy nie zdążyli wyjechać na wakacje przed ogłoszeniem pandemii. Minęło kilka miesięcy, a termin rozpoczęcia nauki jest przesuwany. Jest i dobra strona tego trudnego dla jednych, z powodu zubożenia wielu, okresu. - Ktoś postanowił wykończyć dom, bo dotąd nie postarał się o to. Jeden z moich chrzestnych synów przygotowuje dla naszych dzieci, kiedykolwiek wrócą z przedłużonych wakacji, plac zabaw. W ogródku jordanowskim są huśtawki, karuzele, zjeżdżalnie, będą i aniołki stróże, ale i statua Pana Jezusa z dziećmi, ponadto mały staw z rybkami, żyrafa, słoń i małpy, i mnóstwo zieleni wokół - mówi misjonarka. H. Pyz pokazuje, że doświadcza wciąż radości w swojej trudnej i wymagającej posłudze.


Helena Pyz ur. 10 kwietnia 1948 r. w Warszawie - jest polską lekarką i misjonarką świecką, członkinią Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, pracuje w Ośrodku Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya w Indiach. Prowadzi przychodnie dla osób dotkniętych trądem i ubogiej okolicznej ludności.

W dziesiątym roku życia zachorowała na chorobę Heinego-Medina. Operacje, pobyty w szpitalu i sanatoriach były dla niej czasem patrzenia na cierpienie innych, ale i na poświęcenie lekarzy. Podjęła decyzję, że też zostanie lekarzem. Po ukończeniu Akademii Medycznej w Warszawie pracowała w przychodniach rejonowych w Warszawie. W latach 80 zaangażowała się w organizowanie NSZZ Solidarność.

14 lutego 1989 po raz pierwszy udała się w podróż do Indii, kiedy dowiedziała się, że w ośrodku dla trędowatych ciężko choruje jego założyciel ks. Adam Wiśniewski, który jest tam jedynym lekarzem. H. Pyz, mimo że porusza się na wózku inwalidzkim, w Indiach ratuje życie, pomaga, prowadzi ośrodek, odpowiada za sprawy finansowe. Ośrodek Jeevodaya od początku swego istnienia realizuje potrójną misję: leczenia trędowatych, rehabilitacji społecznej trędowatych przez pracę oraz kształcenia dzieci z rodzin dotkniętych trądem.

Po 31 latach pobytu w Indiach H. Pyz posługuje się językiem hindi, rozumie też inne narzecza i języki sąsiednich stanów. Ubiera się jak Induska i bywa uważana za rodowitą mieszkankę tej ziemi. W swoim życiu osobiście poznała św. Jana Pawła II, sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, św. Matkę Teresę, ks. Mariana Żelazko, dr Wandę Błeńską. Dr H. Pyz w 2005 r. „za wybitne zasługi w działalności na rzecz potrzebujących pomocy” została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest też laureatką nagród m.in. orderu Ecce Homo, odznaczenia Gloria medicine nadawanego przez Polskie Towarzystwo Lekarskie. W 2013 r. została uhonorowana Nagrodą „Pontifici”, w 2015 wyróżniona Nagrodą Totus. W 2016 r . odebrała nagrodę «Pro Dignitate Humana».

Joanna Szubstarska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Pod sztandarem Chrystusa


W uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata Akcja Katolicka i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży obchodziły swoje święto patronalne. Podczas Mszy św. o 10.00 poświęcono nowy sztandar oddziału katedralnego AK i przyjęto do wspólnoty KSM 13 nowych członków. Ponadto statuetką Zwiastun Dobrej Nowiny uhonorowano Fundację Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci. [fot. Piotr Grabowski]

PATRONAT "ECHO"


Świąteczna akcja
Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży działający przy parafii pw. Chrystusa Króla w Jedlance kolejny raz zaprasza do konkursu „Razem tworzymy tradycję”. Jest on adresowany do uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych.
więcej »
Orszak św. Mikołaja
Z uwagi na sytuację epidemiologiczną w ramach tegorocznego Orszaku św. Mikołaja 6 grudnia odwołany zostaje sam pochód - korowód ze Starego Miasta na plac przy kościele św. Mikołaja w Lublinie.
więcej »
Warsztaty świąteczne
Szkoła Językowa „Eurolingua” zaprasza do udziału w warsztatach świątecznych „Language & Art & Crafts”. Odbędą się one 12 grudnia.
więcej »
Święta są w nas
21 grudnia, o 18.00, w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Woli Osowińskiej odbędzie się koncert ph. „Święta są w nas”.
więcej »
Ruszamy w DROGĘ
„Droga” - to tytuł tegorocznych internetowych rekolekcji adwentowych prowadzonych przez ks. Michała Olszewskiego SCJ.
więcej »
 

POLECAMY


Pokażą nasze zabytki
W każdy piątek o 19.45 w TVP Warszawa program o zabytkach diecezji siedleckiej pt. „Sztuka cenniejsza niż czas”. Zachęcamy do oglądania!
więcej »
Rekolekcje ODDANIE33
Zapraszamy z CAŁEGO SERCA do udziału w rekolekcjach ODDANIE33, które rozpoczną się 29 listopada i potrwają do 31 grudnia. Zwieńczeniem będzie akt oddania się Panu Jezusowi przez Maryję - 1 stycznia 2021 r.
więcej »
Adwentowe rekolekcje w internecie
Adwent jest czasem radosnego i pobożnego oczekiwania na powtórne przyjście Pana, ale też na celebrację tajemnicy Wcielenia i Bożego Narodzenia, czyli pierwszego przyjścia Zbawiciela na ziemię.
więcej »
Ziarno słowa dla małżonków
Bóg przez to „Ziarno słowa dla małżonków“ zaprasza cię do refleksji nad swoim życiem. Wykonaj adwentową pracę dla siebie i twojego małżeństwa.
więcej »
Uzdrawiająca moc Boga
Dlaczego kochający nas Bóg pozwala na cierpienie? Czy ono ma w ogóle jakiś sens? Jak sobie z nim poradzić?
więcej »
Pontyfikat na czasy zamętu
Dominikanin jeszcze raz analizuje wielki pontyfikat papieża z Polski, pokazując, iż aktualność nauczania Jana Pawła II nie skończyła się z jego odejściem.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, ponieważ potrzebujemy czasu na wyciszenie;

nie, Adwent dawno stracił swój charakter i sens;

tak, ale jeśli powrócimy do dawnych tradycji, rorat, wieńców adwentowych;

tak, bo bez niego święta nie będą smakować;

nie, dla mnie to czas jak każdy inny.



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR