Mistyczka codzienności
Rozmowa z dr Ewą K. Czaczkowską, publicystką i autorką książki „Alicja Lenczewska. Mistyczka naszych czasów. Życie i świadectwo”.
Skąd wzięło się Pani zainteresowanie Alicją Lenczewską?
Po raz pierwszy zetknęłam się z Alicją Lenczewską w 2017 r., niedługo po publikacji jej dzienników. Przeczytałam je niemal jednym tchem, takie zrobiły na mnie wrażenie. Potem zaczęłam szukać informacji o życiu Alicji, a rok później zaproponowałam wydawnictwu, z którym współpracowałam, napisanie jej biografii. Usłyszałam jednak, że to jeszcze za wcześnie, że nie jest to postać wystarczająco znana.
Skąd wzięło się Pani zainteresowanie Alicją Lenczewską?
Po raz pierwszy zetknęłam się z Alicją Lenczewską w 2017 r., niedługo po publikacji jej dzienników. Przeczytałam je niemal jednym tchem, takie zrobiły na mnie wrażenie. Potem zaczęłam szukać informacji o życiu Alicji, a rok później zaproponowałam wydawnictwu, z którym współpracowałam, napisanie jej biografii. Usłyszałam jednak, że to jeszcze za wcześnie, że nie jest to postać wystarczająco znana.
Nie wszystkim jest do śmiechu
Wypowiedź pani Uli - tej samej, co to niegdyś słusznie spostrzegła, że „co do zasady słońca nie ma w nocy i brakuje go zimą” - wpadła mi w ucho w tym samym czasie, gdy ze skrzynki pocztowej wyjąłem kolejny rachunek wystawiony przez mojego dostawcę energii elektrycznej.