19 czerwca 2018 r. Imieniny obchodzą: Gerwazy, Protazy, Julianna

Pogoda: Siedlce

Numer 24
14-20 czerwca 2018r.

menu

NEWS

W numerze relacja z uroczystości jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

Wspomnienie o bp. Ignacym Świrskim

30 maja 2018 r.

Człowiek Boży


fot. ARCHIWUM

„On żył Bogiem, był pełen Boga” - słowa, jakimi bp. Ignacego Świrskiego (1885-1968) określił podczas homilii pogrzebowej kard. Stefan Wyszyński, tylko utwierdziły wiernych w przekonaniu, że żegnają człowieka świętego. 24 marca uroczystą Mszą św. w katedrze bp Kazimierz Gurda zainaugurował proces beatyfikacyjny bp. I. Świrskiego.

Dzień ingresu nowego ordynariusza podlaskiego - drugiego w historii biskupa rezydencjalnego - przypadł na 4 lipca 1946 r. Wspomnieniową opowieść o historycznym wydarzeniu z życia diecezji siedleckiej ks. prałat Witold Kobyliński [dziś już śp. - przyp.], wówczas maturzysta noszący się z zamiarem wstąpienia do seminarium duchownego, okrasił wzmianką, iż księża z wyprzedzeniem dzielili się z wiernymi informacjami na temat powołanego przez Stolicę Apostolską nowego biskupa: że Żmudzin, z książęcego rodu, profesor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie piastujący w ostatnim czasie funkcję rektora białostockiego seminarium.

W oczekiwaniu na przyjazd głowy Kościoła podlaskiego tysiące wiernych trwały na placu przed katedrą w Siedlcach, zaś wzdłuż ul. Sokołowskiej ustawili się w powitalnym orszaku przedstawiciele duchowieństwa. Po przekroczeniu granic diecezji bp I. Świrski ucałował zroszoną unicką krwią ziemię. Po drodze mijał wznoszone na jego cześć bramy triumfalne i wiwatujących diecezjan. - Po uroczystym wprowadzeniu biskupa do siedleckiej katedry wszyscy czekali na jego przemówienie. Nową owczarnię powitał mocnym, zdecydowanym głosem. Padły proste, a jakże mądre słowa o wielkości zadania, jakie Bóg włożył na jego barki - wspominał ksiądz prałat, nie ukrywając, iż księża oczekiwali tego momentu z wielką nadzieją w sercu. Po wojennej zawierusze wiele spraw wymagało uporządkowania. Nowych zadań biskup podjął się z pokorą i poddaniem woli Bożej.

- Nam, księżom pracującym w kurii, nigdy nie narzucał swojego zdania. Nie wzywał do siebie i nie nakazywał, ale zawsze prosił, chcąc dać odczuć kapłanom, że nie są jego sługami, tylko współpracownikami - precyzował ks. W. Kobyliński, którego ścisła współpraca z bp. I. Świrskim trwała 11 lat - ordynariusz mianował go diecezjalnym referentem ds. zakonnych.

W pamięci księdza prałata przetrwał obraz biskupa powracającego z konferencji episkopatu ze stosem wskazań duszpasterskich dla księży. - „Widzisz dziecko, ile tego jest. To wszystko trzeba przeczytać, streścić, rozesłać księżom, bo oni nie mają czasu zapoznać się z taką ilością materiału. Jeśli i ty nie możesz, ja sam to zrobię…” - mawiał. Zdaniem biskupa każdy był zapracowany, tylko nie on. Czy można było odmówić prośbie wyrażonej w postawie tak wielkiego szacunku i zaufania?

 

Po ojcowsku i ze zrozumieniem

Innym przykładem świadczącym o wielkiej pokorze bp. I. Świrskiego, wyrażającej się w umiejętności słuchania i przyznawania do błędów, jest sprawa interdyktu nałożonego na jedną z parafii w diecezji. - Powodem nałożenia przez biskupa kary naprawczej stał się szereg nieporozumień na linii wierni - proboszcz. Zamknięcie świątyni miało skutkować docenieniem przez parafian obecności kapłana, który się dla nich poświęca - opowiadał ks. W. Kobyliński. - Akurat rozmawialiśmy o tej sprawie z ks. Aleksandrem Gruzą (kapłanem odpowiedzialnym za finanse diecezji, uczonym matematykiem i astronomem), gdy do pokoju wszedł bp I. Świrski. Świadomy tematu dyskusji spytał, czy dobrze uczynił, karząc parafię, na co ks. A. Gruza, który zawsze mówił to, co myśli, odpowiedział, że źle, po czym uzasadnił swoje racje. Biskup wysłuchał, a po wyjściu - o czym wiemy z opowieści jednej z sióstr - długo modlił się w kaplicy. Następnie podyktował dekret zdejmujący interdykt.

Mój rozmówca podkreślał, iż bp I. Świrski bardzo szanował stan kapłański. - Dla niego każdy ksiądz był sługą Bożym. Po ojcowsku i ze zrozumieniem podchodził do ich ludzkich słabości. Nieskory do karania, był dla kapłanów dobrotliwym ojcem. Zawsze stawał po ich stronie - akcentował.

O dobroci serca ordynariusza świadczy również jego wielkie zaangażowanie na rzecz potrzebujących. Bp I. Świrski - niczym miłosierny samarytanin - niósł wsparcie i nadzieję ubogim materialnie i duchowo. Troska o bliźniego poniekąd ocaliła też jego życie…

 

Tylko święci mogą tak żyć

Podczas wojny biskup pełnił funkcję dziekana wydziału teologii na uniwersytecie wileńskim. Już wówczas całą swoją pensję, a równała się ona uposażeniu posła, rozdawał biednym. W czasie gdy udał się na Mszę pogrzebową jednej z zacnych staruszek, którą się opiekował, Niemcy aresztowali wszystkich uczelnianych profesorów. Uprzedzony o pułapce bp I. Świrski do końca wojny ukrywał się jako ogrodnik w Turgielach nieopodal Wilna.

S. Zuzanna, sekretarka ks. W. Kobylińskiego, we wspomnieniowych notatkach zawarła świadectwo s. Apolonii Antoniak, która w Białymstoku szyła sutannę nowo mianowanemu biskupowi. Urzeczona jego wielką serdecznością i prostotą, wielokrotnie powtarzała, że tylko święci mogą tak żyć. Bp. I. Świrskiego - w jego hojności miłosierdzia względem ubogich - porównywała do św. Franciszka z Asyżu.

- Miał czas dla każdego. Nie było godzin audiencji. Bez względu na porę przychodzący mogli mieć pewność, że zostaną przez niego przyjęci - anegdoty z życia „ojca ubogich” - jak nazywano biskupa - ksiądz prałat mógł przywoływać w nieskończoność. Bp I. Świrski lubił długie spacery. Zauważywszy raz mężczyznę samotnie piłującego drzewo, zaoferował mu swoją pomoc. Anonimowego dobroczyńcę siedlczanin rozpoznał w jedną z niedziel... podczas Mszy św. w katedrze. Innym razem biskup spotkał na ulicy pijanego mężczyznę. Wsadził go do dorożki i kazał się wieźć pod wskazany adres. Na miejscu odstawił mężczyznę do mieszkania, a jego żonę prosił, by nie krzyczała, tylko prosiła o uzdrowienie męża. Zaoferował też swoje modlitewne wsparcie.

Inna historia wiąże się z powstałą z inicjatywy bp. I. Świrskiego przy katedrze kuchnią dla ubogich. Posługujące w niej siostry ze zgromadzenia „Jedność” miały przykazane, by głodnego nie odsyłać bez poczęstunku, a potrzebującego bez wsparcia jałmużną. Wspominały, jak raz odwiedziła jadłodajnię wyrzucona z mieszkania wdowa z czworgiem dzieci. Siostry zreferowały sprawę biskupowi, wtedy on zadecydował, że dopóki nie znajdą lokum, zamieszkają... w jego salonie. „Przecież nie mogą być na ulicy” - argumentował. Wtedy siostry - za pośrednictwem znajomych - wyszukały rodzinie nowe mieszkanie.

 

Człowiek ogromnej kultury

- Miał ukończone dwa doktoraty, piastował wysokie stanowiska i władał pięcioma obcymi językami, a przy tym nikomu nie okazywał swojej wyższości. Zapewne w każdym człowieku widział Boże dziecko - charakterystykę bp. I. Świrskiego s. Zuzanna okrasiła przypuszczeniem, że dewizą, jaką kierował się za życia, były słowa Pana Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych - mnieście uczynili”.

Biskup mieszkał bardzo skromnie - mówił ksiądz prałat. - Do dyspozycji miał tylko niewielki salon, sypialnię, gabinet i małą kaplicę, gdzie spędzał bardzo dużo czasu. Spał na zwykłym drewnianym łóżku nakrytym w ciągu dnia wiejskim kilimkiem. Bardzo lubił wszystko, co było utkane z lnu - wyjawiał ks. W. Kobyliński, snując dygresję, na ile umiłowanie lnu spowodowane było nostalgią za łanami tej polskiej bawełny pokrywającymi wileńską ziemię. - Kobiety z podsiedleckich miejscowości przędły len, a następnie tkały płótna, z których powstawały biskupie koszule, ale też korporały, ręczniczki czy obrusy do prywatnej kaplicy. Bp I. Świrski bardzo lubił też pieczony na wsi żytni chleb.

Skromności biskupiego stołu towarzyszył rodzaj uczty duchowej, jaka była udziałem tych, którzy przy nim zasiadali. - Przy całej swej prostocie bp I. Świrski był człowiekiem ogromnej kultury. Dyskusje, jakie toczył w towarzystwie kolegów w biskupstwie: Czesława Falkowskiego, Aleksandra Mościckiego i Michała Klepacza, dla asystujących księży stawały się okazją poznawania nowego świata - ks. W. Kobyliński wspominał, jak pewnego razu bp. Cz. Falkowski relacjonował ordynariuszowi podlaskiemu, co na jego temat mówiono w Radiu Wolna Europa - m.in. o jego ubogim życiu i wielkim poświęceniu na rzecz biednych i cierpiących. Bp I. Świrski słuchał, po czym energicznie zaprotestował: „Toż to nieprawda! Trzeba wszystko odwołać. Ja przecież taki nie jestem”.

Osobnym rozdziałem jest wielka przyjaźń łącząca ordynariusza podlaskiego ze Stanisławem Pigoniem. „Rezultatem moich odwiedzin w Siedlcach było, że nabrałem głębokiego współczucia i ugruntowanej miłości dla męczeńskiej ziemi podlaskiej. I ten dar zawdzięczam gospodarzowi” - zapisał profesor we wspomnieniach.

- To byli wspaniali ludzie. Wraz z ich odejściem kończyła się pewna epoka polskiej inteligencji - podsumowywał ksiądz prałat.

 

Nie okrył jej całun milczenia

Dzień śmierci bp. I. Świrskiego przypadający w uroczystość Zwiastowania Pańskiego podkreślał - co powszechnie akcentowano - jego synowskie poddanie Matce Najświętszej. „Pójdź sługo dobry i wierny” - przywołując skierowane do zmarłego pasterza wezwanie Ducha Świętego, kard. Stefan Wyszyński powagą swego urzędu zmienił ostatnią wolę ordynariusza. Trumna - w myśl testamentu - stanęła wprawdzie na posadzce, nie okrył jej jednak całun milczenia. Także miejscem wiecznego spoczynku biskupa nie były - wedle jego życzenia - obrzeża cmentarza, ale katedralne podziemia.

Testament bp. I. Świrskiego - co podkreślił w przemówieniu żałobnym prymas Polski - był przykładem całkowitego wyrzeczenia się dóbr tej ziemi, wyrzeczenia się nawet... samego siebie. „Z tej woli Twojej, bp. Ignacy, kierujemy broń przeciwko Tobie. Skoro wyrzekłeś się samego siebie, wyrzekłeś się i tego, by milczano o Tobie” - zaakcentował kard. S. Wyszyński.

Agnieszka Warecka

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz diecezji


7 czerwca kolegiatę janowską podniesiono do rangi bazyliki mniejszej. W Eucharystii wziął udział cały polski episkopat. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Jerycho Młodych


Za nami kolejne Jerycho Młodych. Tegorocznej edycji patronował św. Stanisław Kostka. Spotkanie, które minęło pod znakiem modlitwy i tańca, zgromadziło ok. 700 osób. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Kultura bez Granic
1 lipca na terenach rekreacyjnych przy kąpielisku w Kobylanach odbędzie się XV Przegląd Folklorystyczny „Kultura bez Granic”.
więcej »
Rocznica śmierci Orlika
24 czerwca w Rykach odbędą się uroczystości religijne i patriotyczne pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.
więcej »
 

POLECAMY


Sięgając do korzeni
Każdy jubileusz jest okazją do sięgnięcia do korzeni, do lepszego uświadomienia sobie fundamentów własnej tożsamości. Obchody 200-lecia diecezji siedleckiej stały się inspiracją do powstania i wydania wielu dzieł naukowych prezentujących i dokumentujących jej historię.
więcej »
Z troską o relacjach
Kolejny - po książkach: „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” - wywiad-rzeka przeprowadzony przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim to pozycja poświęcona zawiłościom w relacjach Kościoła z Żydami i judaizmem.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
1 Krl 21, 17-29; Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 11 i 16
Ewangelia:
Mt 5, 43-48

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR